Z braku laku Mickiewicz?

Reprezentanci tak zwanej kultury masowej przyzwyczaili nas do powrotów. Wraca się do tego, co klasyczne lub – co by nie powiedzieć – kanoniczne. Stąd na polskim rynku muzycznym pojawił się duet Cleo i Donatan, aby przekonać nas, że folklor, to nurt, na którym można się… dorobić i wypromować?

Na temat wyżej wymienionej dwójki artystów pisałam już swego czasu na blogu i wcale nie był to głos krytyczny. „My Słowianki”, „Słowiańska brać” oraz inne utwory napisane chyba w myśl „cudze chwalicie, swego nie znacie” zyskały dużą popularność nie tylko w Polsce, ale – jak sugerują komentarze na YouTube – także poza granicami kraju. Czkawką może odbijać się jedynie politycznie poprawny konkurs Eurowizji, gdzie w głosowaniu jury występ naszych rodaków przeszedł niejako bez echa. Z większym uznaniem spotkaliśmy natomiast ze strony widzów międzynarodowego festiwalu, ale to przecież bez znaczenia w zestawieniu, gdzie decydujący głos pozostaje w rękach komisji, która – cóż – okazuje się, że wie lepiej, a może po prostu ma lepszy gust. O tym się jednak ponoć nie dyskutuje, jak zaleca niepisane prawo.

Co jednak, jeśli artysta (a patrząc na muzyczne dokonania Ryszarda Peji trudno nie określać go tym mianem) sięga po teksty cudze? W ostatnich dniach do sieci wpłynęło nagranie rapera, w którym konfrontuje się on z tekstem wieszcza. W zmaganiu tym sięgnął od razu po najcięższy kaliber, czyli po jeden z najbardziej reprezentatywnych dla całego romantyzmu utworów – po „Wielką Improwizację”, czyli słynny monolog Konrada z III części „Dziadów” Adama Mickiewicza. Oto, co o koncepcji artystycznej mówi sam Peja:

Po pierwsze słowa, którymi na co dzień nie operujemy, są trochę archaiczne i dość wyszukane, co dziwić nie powinno. Po drugie budowa wiersza. Poeta nie kończy dwuwersów rymem, a w pewnym momencie rymów nie ma wcale, pojawiają się dopiero kilka linijek później w momencie, kiedy słuchacz/czytelnik zdążył zgubić już tzw. wątek. Całe szczęście natężenie emocjonalne i monologiczna forma pozwala nam zatracić się w tym szaleńczym potoku słów.

Nie wystarczy zapytać, co poeta miał na myśli. Należy dodać pytanie o intencje odtwórcy. Fot. Google.
Nie wystarczy zapytać, co poeta miał na myśli. Należy dodać pytanie o intencje odtwórcy. Fot. Google.

Szczerze niepokoi mnie takie podejście do klasycznego tekstu. W momencie, kiedy Jeżycjanin wypowiada się jedynie o technicznej stronie wykonania, całe przesłanie przechodzi na drugi plan. Istotnie, ciężar „pieśni” zostaje przeniesiony na natężenie emocjonalne, jednak ostatecznie sprowadza się jedynie do szaleńczego potoku słów.

O szalonych romantykach można by mówić wiele, wszak każdy z nich miał w głowie nie po kolei, a przy tym dość często cierpiał na gruźlicę. Jest to jedynie złośliwa uwaga z mojej strony. Pragnę natomiast zwrócić uwagę na sens zmierzania się z wielkimi tekstami. Jaka idea przyświeca tego typu zabiegom? Co odtwórca miał na myśli? Losy Konrada, samozwańczego proroka, nie nastrajają pozytywnie. Deus Ridens (dobrze, to moja nadinterpretacja) lekko mówiąc nie zwraca uwagi na jego płaczliwą mowę. Czy możemy więc przypuszczać, że Peja wykreował się na poetę niezrozumianego, którego przekaz jest zbyt mądry, by dotrzeć do ucha i umysłu słuchacza? Gdyby wykonanie to zostało nagrane za czasów początków Slums Attack, kiedy to Rysiu młodym chłopcem był, dałabym się na to nabrać. W jego obecnym wieku wypada już jednak spoważnieć i nadawać tylko świadomy przekaz. Nie oznacza to oczywiście, że utworu słucha się źle – wręcz przeciwnie – uważam, że słucha się całkiem dobrze. Wątpliwa pozostaje dla mnie natomiast kwestia interpretacji nie-autora tekstu.

Skąd więc pomysł u Ryszarda Peji, aby zmierzać się właśnie z tym fragmentem? Czy nosi się on z zamiarem dokonania romantycznej metamorfozy? A może w sposób ten usiłował ogłosić światu swoje nowe credo? Pytania się mnożą i byłabym skłonna odpowiedzieć na nie twierdząco. Wszystko natomiast zaczyna mi zgrzytać w chwili refrenu, kiedy to raper intonuje:

Oto Wielka Improwizacja spore wyzwanie

Wielka Improwizacja – moje przesłanie.

Wybacz Rysiek, chyba nie do końca Twoje. Zrzućże płaszcz Konrada i wyjaśnij, po co to było? Nie podważam sensu, tylko nie rozumiem go. Parafrazując rapera – zgubiłam tak zwany wątek.

Przeczytaj jeszcze