Wotum nieufności zdalnie sterowane.

O tym, że z technologią spotykamy się na każdym kroku, przekonał nas dziś Jarosław Kaczyński. W Sejmie trwa debata nad konstruktywnym wotum nieufności rządu Donalda Tuska (postulat Prawa i Sprawiedliwości). Kandydat PiS na premiera Piotr Gliński nie mógł dziś przemawiać, bo stanowiłoby to złamanie regulaminu Sejmu. Ku zdziwieniu wszystkich, Gliński jednak przemówił za pośrednictwem Jarosława Kaczyńskiego i to niemalże we własnej osobie.

Były premier zainicjował swoją wypowiedź na mównicy, po czym „oddał głos” Piotrowi Glińskiemu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Kaczyński nie powrócił na swoje miejsce po prawej stronie Sejmu i przepuścił  na stanowisko Glińskiego. Stało się zupełnie inaczej. Kaczyński wyciągnął tablet, na którym można było zobaczyć nowego kandydata na premiera…
Przemówienie Glińskiego trwa około 50 minut, Jarosław Kaczyński pokazał jednak niecałą połowę nagrania. Cała ta sytuacja budzi nie tylko uśmiech, ale przede wszystkim zdziwienie, bo lider partii prawicowej jeszcze nie tak dawno nieprzychylnie mówił o Internautach, krytykował również pomysł przeprowadzenia wyborów on-line. Teraz jawi się nam jako specjalista od alternatywnych rozwiązań i prawdziwy węzeł transmisyjny. Ciekawe, czy ewentualny nowy Prezes Rady Ministrów, określany od dzisiaj „premierem technicznym”, będzie specjalistą od technicznych problemów Rządu…
A na deser początki Jarosława Kaczyńskiego z tabletami. Teraz już radzi sobie sam. Jest postęp!

Na lewo i na prawo – co nowego?

Przeczytaj jeszcze