Winna! Wyrok zbyt łagodny?

wa
Katarzyna W. zabiła swoją córkę Magdalenę. To, co dla większości Polaków było oczywiste już od ponad roku, dziś wybrzmiało z sali rozpraw Sądu Okręgowego w Katowicach. Kobieta usłyszała wyrok: 25 lat pozbawienia wolności. O wyjście na wolność będzie mogła ubiegać się po 15 latach odsiadywania kary. Obrońca skazanej zapowiada apelację.

Adwokat Katarzyny W. przez siedem godzin próbował wczoraj udowodnić niewinność kobiety i o taki wyrok wnosił. Prokuratura zaś domagała się dożywocia dla oskarżonej. Taki wyrok jednak nie zapadł, ponieważ Magdalena w opinii sądu nie została zamordowana ze szczególnym okrucieństwem. 


Katarzyna W. w styczniu ubiegłego roku opłakiwała w mediach porwanie córki. Wkrótce za sprawą detektywa Krzysztofa Rutkowskiego wyznała całej Polsce pogrążonej w poszukiwaniach domniemanego porywacza, że Magdalena wypadła jej z rąk po kąpieli, bo kocyk był zbyt śliski.
Te zeznania wydają się absurdalne wobec haseł, które wpisywała Katarzyna W. w wyszukiwarce internetowej jeszcze za życia swej córki. A były wśród nich: „jak zabić bez śladów”, „czy można zabić bez zostawiania śladów”, „zatrucie tlenkiem węgla”. Wszystko to wpłynęło na niekorzyść oskarżonej i usłyszała wyrok skazujący, choć przez cały proces zapewniała o swojej niewinności próbując nakłonić prokuraturę do wiary w jej słowa o nieszczęśliwym wypadku po kąpieli.
Oliwy do ognia dodało także zachowanie Katarzyny W. po tragedii. Chętnie pozowała ona do zdjęć, brała udział w konferencjach, a cała sprawa bardzo szybko nabrała wymiar medialny. 
W uzasadnieniu sędzia Chmielnicki mówił o tym, że W. jest osobą, która bardzo przejmuje się opinią ludzi i nie byłaby w stanie pogodzić się z przyznaniem się do swojej słabości jaką byłoby oddanie dziecka do adopcji. A o tym, że była to ciąża nieplanowana świadczą pamiętniki Katarzyny, które były jednym z dowodów w sprawie.
Biegli uznali, że Magdalena zmarła w skutek uduszenia. Najpierw miało być rzucone o podłogę, co nie dało efektu śmiertelnego – jak wykazała sekcja zwłok.Patolodzy wskazali także, że uduszenie nastąpiło przy pomocy kocyka lub worka.
Mecenas Arkadiusz Ludwiczek uważał natomiast, że zgromadzony materiał dowodowy jest niepełny, przez co nie można uznać W. za winną. Próbował wpłynąć na sąd, aby powołał nowy zespół biegłych.
Internauci wydają się być niezadowoleni z wyroku katowickiego sądu, ale w sieci czuć też nastrój satysfakcji, że sprawa w końcu zejdzie z pierwszych stron gazet. Nie na długo jednak odpoczniemy od kryminalnej tematyki dzieciobójstwa. Dziś w tym samym sądzie rozpoczął się proces przeciwko rodzicom Szymona, znanego długo jako „Chłopiec z Cieszyna”.
Na lewo i na prawo – co nowego?

Przeczytaj jeszcze

  • Cała sprawa Katarzyny W. zrobiła się w końcu nudna i bardzo dobrze, że już się skończyła. Aczkolwiek za zabójstwo dziecka i to jeszcze z pewnością planowane, powinna ona dostać wyrok dożywocia…