Widzę buzię w tym tęczu i co z tego?

ziele

Żyjemy w czasach, w których kiedy ktoś zjara się zielskiem i wrzuci do Internetu swoje „spalone” zdjęcia i filmiki, szybko zyskuje grono fanów, dziesiątki subskrybentów i mnóstwo lajków.

Goście piszą w komentarzach, że zazdroszczą zajawki, inni zaś przechwalają się, jaki towar zdobyli w ubiegły weekend i co palić będą dzisiaj. Kiedy jednak ktoś przeżywa swoje wizje zupełnie na trzeźwo, szybko zostaje określony mianem idioty.

Ostatnio natknęłam się w Internecie na filmik: Buzię widzę! Jak z pewnością widzicie, pani patrząc w niebo dostrzegła serce, które uformowało się z obłoków oraz twarz Matki Boskiej. Może jest to wpływ niskiej jakości pliku, a może na niebie nic się nie ukazało, ale przecież to jeszcze nie powód, by szkalować rozentuzjazmowaną bohaterkę nagrania tak, jak czynią to komentujący.

niebo
A co Ty widzisz w tym tęczu?;)

Prawda jest taka, że na powyższej ilustracji (czy też obserwując słońce „na żywo”) każdy może zobaczyć, co tak naprawdę chce. Nie bez powodu astronomowie od wieków badają ciała niebieskie i spędzają lata na opisywaniu tego, co trudno dostrzec pobieżnie obalając jednocześnie teorie swoich uczonych poprzedników. A któż z nas nie wylegiwał się latem na łące, by wraz ze znajomymi odgadywać, jakie kształty przybierają nadciągające chmury? Nikt chyba od tego nie stał się „kretynem z sekty Rydzyka”, jak sugerują komentarze użytkowników serwisu YouTube.

No dobrze, ale na powyższej fotografii nie widać przecież ani twarzy, ani tęczy. Proponuję zwrócić uwagę na akcent tej pani. Nie jestem oczywiście wielce zaawansowanym językoznawcą, ale śmiem twierdzić, że nie włada ona językiem polskim w stu procentach, jako że słychać wyraźne naleciałości, moim zdaniem wschodnie („wiże”, „tęczu” – w języku rosyjskim: ja widzę, to ja wiżu, zaś końcówka morfologiczna tęcz-u wskazywałaby na rosyjski Винительный pierwszej deklinacji). Dość wspomnieć, że akcja nie rozgrywa się w Polsce, gdyż z głośników dobiegają angielskie komunikaty konferansjerki. Pomyśl, co Ty byś zrobił w emocjach, gdybyś w obcym kraju chciał poinformować otoczenie o niecodziennym odkryciu? Ja z pewnością niemiłosiernie łamałabym wszelkie zasady gramatyczne i nie odróżniała tęczy od chmury (w sensie leksykalnym). Nie bądźcie już tacy nienaganni – obserwuję Waszą polszczyznę, czuwam i nie zawaham się Was poprawić, ot co! ; )

Warto też wspomnieć o licznych teofaniach, które w wielu miejscach dokumentuje Pismo święte. Na przykład w Starym Testamencie Jahwe ukazuje się Mojżeszowi w postaci gorejącego krzewu, a Noemu za pośrednictwem tęczy właśnie. Dlaczego Bóg nie miałby sobie upatrzyć właśnie tej kobiety, aby ukazać jej się na niebie? A nawet jeśli są to jej halucynacje – czy ma to jakiś znamienny wpływ na stan wszechrzeczy? Nie będę kłamać – początkowo film bardzo mnie rozbawił, zwłaszcza w połączeniu z rozważaniami Niekrytego Krytyka. Ani przez chwilę nie przeszło mi jednak przez myśl, że pani widząca buzię jest psychicznie chora!

Niestety, po raz kolejny doświadczamy, jak okrutny potrafi być Internet. Nie rozumiem jednak fenomenu ogromnej popularności zjaranego Zbyszka. Stał się on niejako wizytówką naszych czasów, a jego „mądrości” po marihuanie funkcjonują w naszym języku jako teksty kultowe. Jedną z nich nawet zapamiętałam i może nie do końca wpisuje się w ramy tego tekstu, jednak przekazuję ją, bo choć stylistycznie wypaczona, zawiera istotne przesłanie: nie oceniaj! Ta pani naprawdę miała prawo do swojej prywatnej wizji i nikomu nie zrobiła krzywdy. Tobie też nikt nie zabrania widzieć Arabów we własnym łóżku.

mem

Przeczytaj jeszcze