W imię Ojca i Syna i Korwina

Korwin

Statystyki głoszą, że w Polsce jest 90% katolików. Patrząc na wynik ostatnich wyborów do Europarlamentu, muszę poprawić Karola Marksa. To nie religia jest opium dla ludu, a polityka, wszak partia Janusza Korwin-Mikkego niespodziewanie osiągnęła próg wyborczy i pojedzie do Brukseli.

Między Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością różnica była na tyle niewielka, że tak naprawdę do ostatniej chwili czekaliśmy na wynik, który pozwoli wyłonić zwycięzcę politycznej batalii. Ostatecznie to nie Donald Tusk, ani tym bardziej Jarosław Kaczyński, nie byli tymi, o których media mówiły najwięcej. Największą sensację sprawił bowiem Kongres Nowej Prawicy z charyzmatycznym dowódcą. Tym, co najbardziej niepokoi mnie w powyborczych statystykach, jest fakt, że głosował na niego najmłodszy elektorat, czyli moi rówieśnicy.

Program polityczny partii debiutującej w Europarlamencie nie przypomina mi nawet w najmniejszym stopniu remedium na problemy współczesnego cywilizowanego świata, a raczej regres w kierunku wczesnych społeczeństw patriarchalnych. Zwolenników Korwina być może zachęcił fakt, że od wielu lat ma on niezmienne poglądy, a o takich dyplomatów niezwykle trudno w dzisiejszych czasach. Polityką żyje już od 25 lat i patrząc na bogate życiorysy prawdziwych polityków, a nie tylko „sezonowców”, można zaryzykować stwierdzenie, że są to ludzie doświadczeni, pewni i zrównoważeni. Przekonania lidera KNP są jednak nad wyraz anachroniczne i trudno oprzeć się wrażeniu, że ten człowiek nie do końca zdaje sobie sprawę, jaka jest konsekwencja sukcesu wyborczego i w jakim kierunku podąża obecnie Wspólnota Europejska. Twierdzi jednak, że „pozamiata”, a ja boję się efektu jego porządków.

Pierwszy raz nabrałam rezerwy do tego pana dwa lata temu, kiedy „zasłynął” za sprawą swojej wypowiedzi na temat paraolimpijczyków, którą opublikował w portalu „Nowy Ekran”:

Ze sportem nie ma to jednak wiele wspólnego – równie dobrze można by organizować zawody w szachy dla debili lub turnieje brydżowe dla ludzi z zespołem Downa. (…) Cywilizacja europejska, która panowała nad światem, stawiała na najmądrzejszych, najsilniejszych, najinteligentniejszych, najszybszych – a obecna anty-cywilizacja za najważniejsze uważa forowanie biednych, głupich, niezaradnych – i również inwalidów.

Wolność słowa, która pozwoliła Korwinowi wyprodukować taki bełkot, pozwala mi odnieść to zdanie do inwalidów umysłowych z Kongresu Nowej Prawicy, którzy nie mają szacunku do osób słabszych, starszych, niepełnosprawnych oraz do kobiet. JKM zapytany o edukację seksualną, powiedział:

Wolałbym, by moja córka trafiła w łapy pedofila, który po pupie poklepie, biuścik pomaca, może popieści i pocałuje – niż poszła na taką lekcję.

Czarę goryczy przelała jednak jego wypowiedź w „Kropce nad i”, kiedy to dyskutował z Pawłem Kowalem z Polski Razem między innymi o ofiarach gwałtu.

Gdyby pan się znał na kobietach, to pan by wiedział, że zawsze się troszeczkę gwałci. (…) One zawsze trochę udają, że się stawiają. Trzeba wiedzieć, kiedy można, a kiedy nie można…

Czy te kobiety już "trochę gwałcą" Janusza Korwin-Mikkego? Fot. Goldblog
Czy te kobiety już „trochę gwałcą” Janusza Korwin-Mikkego? Fot. Goldblog

Skandaliczne wypowiedzi tego polityka można by mnożyć. O swoich skrajnych poglądach mówi otwarcie – nie kryje się z tym, że jest zwolennikiem odebrania kobietom praw wyborczych oraz agresywnej polityki Władimira Putina wobec Ukrainy. Często powołuje się na faszystowską ideologię Adolfa Hitlera i stawia Chiny za wzór wzrostu gospodarczego. Jego program wymierzony jest przeciwko grupom często niedopuszczanym do głosu, a seksizm, wulgarne i niesmaczne poglądy o kobietach stały się wręcz jego politycznym mottem. Partyjni koledzy nie pozostają w tyle – Robert Jarosław Iwaszkiewicz twierdzi, że bicie pomogłoby niejednej żonie. Dlatego zastanawiam się, co widzieli w nim wyborcy, zwłaszcza ci najmłodsi.

Młodzi ludzie wiele zwykli robić dla przekory. Pozbawieni perspektyw i nadziei na godziwe warunki dla swojego rozwoju, często sięgają po rozwiązania skrajne. I chyba tylko tak można tłumaczyć sukces wyborczy 72-latka. Jego jedyną zaletą – w moim odczuciu – jest niezmienność poglądów. Od 25 lat bowiem wygaduje w mediach takie dziwy. Można by zastanawiać się, na ile poglądy te są populistyczną kreacją, a na ile wynikiem poważnych problemów psychicznych. Nie bez powodu media od kilku dni rozpisują się o dramatycznym wypadku polityka sprzed trzynastu lat. Janusz Korwin-Mikke miał być pchnięty nożem, a śledztwo, które ostatecznie umorzono, wskazuje na to, że JKM mógł ugodzić się sam. Dziś pytany o wydarzenia z przeszłości mówi, że to jego prywatna sprawa.

Być może zbyt surowo oceniłam polityka i wielu z Was będzie miało mi to za złe. Przymrużając oko, mogłabym posłużyć się poniższą grafiką w ramach odpierania Waszych zarzutów:

Na Facebooku krąży grafika zachęcająca do wielkich czystek.
Na Facebooku krąży grafika zachęcająca do wielkich czystek.

Nie zrobię tego jednak, gdyż uważam, że wielość poglądów paradoksalnie dobrze świadczy o ludziach, pod warunkiem, że dyskusje wolne są od indoktrynacji i obrażania drugiego człowieka. Tak naprawdę nie przeszkadzają mi znajomi-korwiniści. Po prostu ich nie rozumiem.

W zasadzie post miał mieć nieco inny wydźwięk, ale poziom oburzenia, który towarzyszył mi przy lekturze wypowiedzi „krula”, sprawił, że wszelkie zamysły trafił szlag. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na to, że sami kopiemy sobie wielki narodowy grób. Kilka lat temu usłyszałam, że udział w wyborach jest obowiązkiem katolika. Mityczny archetyp matki-ojczyzny, Polski, która, nie wiedzieć czemu, miała być Mesjaszem narodów, nakazuje biec do urny i postawić krzyżyk. Nie byłam na wyborach i nie czuję, by z tego powodu miałabym być mniej cenna w oczach Boga. Nie mam zamiaru brać udziału w hucpie, do której zaciąga się nie zawsze świadomych ludzi, strasząc ich grzechem za brak udziału w wyborach. Zanim więc ktoś ponownie powoła się na paradygmat romantyczny i palnie komunał, jakoby nasz plugawy naród miał być Mesjaszem, Winkelriedem, czy innym Janosikiem, co to swoim cierpieniem odkupi innych, niech się lepiej zastanowi, czy „inni” naprawdę nas potrzebują. Uważam, że takim składem bardziej zaszkodzimy Unii Europejskiej, niż pomożemy, ale dlaczego mają przejmować się tym ci, którzy za grzanie stołka otrzymają 20 tysięcy złotych miesięcznie oraz gwarancję wysokiej emerytury?

Nie poszłam na wybory między innymi dlatego, że spoty wyborcze obrażały moją inteligencję. Tak naprawdę nie rozumiem, skąd w ludziach przekonanie, że ich głos coś zmieni. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości (z Joachimem Brudzińskim na czele), którzy wszędzie wyczuwają spisek, również tym razem pozostali czujni. Z rozbrajającą powagą prezentowali, jak łatwo podrobić głosy odbijając krzyżyk na kciuku (ja też nie wiem, jak). Kilka dni później znaleźli film, na którym jakaś tajemnicza postać miała wyrzucać worki z głosami. Jeśli jest to nagranie autentyczne, to mam nadzieję, że wyrzucono głosy na Kongres Nowej Prawicy – nie zniosłabym chyba wyższego wyniku tej partii. Prawo i Sprawiedliwość – Antylekcja 1: Jak nie zachowywać się po porażce.

Powiecie mi, że nie byłam na wyborach, więc nie mam prawa narzekać? Nieprawda. Skoro mamy demokrację i wolność wyboru, ja mam prawo nie wybierać i krytykować tych, którzy napełniają garnki z podatków przeciętnego Kowalskiego, który w najprostszej sprawie urzędowej nie może liczyć na pomoc w problemie. Tak samo, jak nie może liczyć na policję, straż miejską czy lekarzy – bo taki, a nie inny jest zakres ich obowiązków. To nie wzięło się znikąd, tylko jest konsekwencją konkretnych rządów politycznych, które od lat pozostają niezmienne, czasem zmienią się tylko postaci przy korytku, ewentualnie ich partyjne barwy (Przemysław Wipler nagle przeszedł do Kongresu Nowej Prawicy, gdy ta wygrała wybory, a Polska Razem, w której był stosunkowo krótko, przegrała z kretesem – przypadek?) Tusk zamierzał zrobić z Polski drugą Irlandię, Kaczyński nie wiedzieć skąd, chciał zdobyć bilion złotych na rozwój kraju, Palikot obiecał legalną marihuanę… A Korwin? Ja nawet nie wiem, co on obiecał, ale gadkę miał, jak widać skuteczną. Naprawdę nie rozumiem, skąd taka wiara w kandydatów, oddawanie im czci jak bożkom i niemal fanatycznie ich wyznawanie. Czy wierzycie w to, co obiecują? Módlcie się do nich dalej! Ja mam swojego Boga.

Przeczytaj jeszcze

  • Walerian Mazur

    „Zanim więc ktoś ponownie powoła się na paradygmat romantyczny i palnie komunał, jakoby nasz plugawy naród miał być Mesjaszem, Winkelriedem, czy innym Janosikiem, co to swoim cierpieniem odkupi innych, niech się lepiej zastanowi, czy „inni” naprawdę nas potrzebują.” hmmm na pewno jest to cecha typowa Polska Amerykanie, Rosjanie, Niemcy, Francuzi, Anglicy wcale nie czują się „wyjątkowsi” od reszty świata i nie narzucają innym narodom swojej wizji świata, czy to zbrojnie jak USA i Rosja czy ekonomicznie jak Niemcy. Zdrowy naród powinien czuć się wyjątkowy na tle reszty świata, a wydaje mi się że przeciętny Polak za często właśnie słyszy jak to bardzo jest „plugawy”, głupi i zacofany w stosunku do cywilizacji.

  • JKM zdobył sławę wśród młodzieży własnym zachowaniem, „siekanie lewaków” itp. fajnie brzmi i wygląda na głównej kwejka więc trochę nie dziwota. Jestem za prawicą ale jakoś nie tak skrajnie, staram się dostrzegać plusy i minusy, JKM w niektórych kwestiach całkiem mądrze prawi, nie wiadomo jak by rządził. Ale myślę, że lepiej niż ta banda darmozjadów, która teraz posiada władzę (piszę teraz ogólnie, nie tylko o Europarlamencie ale także o całej Polsce).

    Co do głosowania, jest ono przywilejem. Uważam, że każdy powinien głosować ponieważ decyzja, która przez te głosy zapada dotyczy wszystkich, a potem są głosy wściekłości bo jak taki wałkoń rządzi Polską, a no tak to, jak sobie go wybraliście to tak macie, krótka piłka. Na ostatnie wybory poszło bodajże 24% osób, które mogą głosować, aby dostać się do sejmu czy tam gdzieś potrzeba jedynie 18%. To jest po prostu nic, gdyby Ci wszyscy co nie narzekają poszli i zagłosowali na te mniejsze partie, które w ich mniemaniu na pewno się nie dostaną to Polska wyglądała by całkiem inaczej. A tak to głosują na ten największe partie i koło się zamyka.