Uwolnić cipki, czyli Sybir naszych czasów.

(FILES) A file picture taken on July 20,

1918 rok. Trzynasty sierpnia, sowiecki mrok. Czarny pistolet i kule dwie spod żydowskiej wyszły sukienki (…)Fania, co strzelała do Lenina… To nie lekcja historii, ani kopanie fundamentów pod monumentalny pomnik dla eserowskiej anarchistki. To bezskuteczna próba odpowiedzi na pytanie: co z Tobą, Rosjo?

Józef Cyrankiewicz w Poznaniu 1956 roku tak straszył strajkujących robotników: Ktokolwiek podniesie rękę na władzę ludową, niech będzie pewien, że władza ludowa mu tą rękę odrąbie. Dzisiaj nikt nikomu nic nie odrąbuje, choć o wolności słowa w Polsce mówić trudno. Jeszcze trudniej określić stan rzeczy za wschodnią granicą, na wielkim podwórku Putina (swoją drogą, zdobywcy czarnego pasa – strach się bać).
Fania Kapłanowa oddała trzy strzały, z czego dwa trafiły Lenina, a jeden kobietę stojącą nieopodal. Cel nie został jednak osiągnięty – lider partii bolszewickiej nie zginął. Fanię zaś zawleczono na Kreml, poddano torturom i wkrótce rozstrzelano, co dało początek fali aresztowań i procesów. Choć minęło prawie sto lat, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w Rosji nic się nie zmieniło. Putin to Lenin naszych czasów, a takie Fanie narodziły się trzy i utworzyły „partię” Pussy Riot. Skojarzenie punkowego zespołu z socjalistyczno-rewolucyjną partią nie jest chyba nadużyciem: to grupa działająca ze świadomym programem, w którym można wyodrębnić dwa zasadnicze postulaty: równość społeczna i wolność słowa. Wokalistki sprzeciwiają się wszelkiego rodzaju dyskryminacji oraz zakłamaniu rosyjskich władz. Nadieżda Tołokonnikowa, Jekatierina Samucewicz i Marija Alochina postanowiły więc wystrzelić. I nie były to, jak w przypadku legendarnej wręcz Kapłanowej, kule pistoletu, ale słowa-karabiny. Miały pecha. W Rosji źle na Putina mówić nie wolno, tym bardziej w świątyni.
Na początku 2012 roku feministki odważyły się wejść do Soboru Chrystusa Zbawiciela w Moskwie, by wykonać swą pieśń Bogurodzico, przegoń Putina. Widocznie nie każdy ma prawo do intencji własnych – niedługo potem artystki zostają aresztowane. Co więcej, głównym prowodyrem pozbawienia wolności piosenkarek był przebywający obecnie w Polsce głosiciel haseł pojednania i przebaczenia Cyryl I! 17 sierpnia 2012 roku środowiska feministyczne (i nie tylko) wstrzymują oddech. Zapada wyrok: dwa lata łagru dla członkiń zespołu za chuligaństwo motywowanego nienawiścią religijną. Emocje towarzyszące aresztowaniu skandalistek oraz pikiety w ich obronie były krokiem milowym. Dziś świat wrogim okiem spogląda na Kreml, a rosyjskie społeczeństwo zostało podzielone. Jedni uważają, że świątynia została zbezczeszczona, inni doszukują się pogwałcenia praw człowieka. Dziś mamy obraz Rosji autorytarnej oddzielającej się żelaznym murem od Europy Zachodniej.
Putin, Lenin, Stalin – cały panteon rosyjskich bogów, wobec których najmniejszy opór musi być uwieńczony surową karą. Kapłanowej odebrano życie, dziewczynom z Pussy Riot wolność słowa. O polsko-rosyjskim pojednaniu za sprawą wizyty Cyryla I w nadwiślańskim kraju mówi się ostatnio jak o wydarzeniu historycznym na miarę chrztu Polski. I nie ma w tym cienia przesady. Pytanie tylko, czy takie pojednanie faktycznie jest potrzebne. Ja skłóconego Lecha i Rusa nie widzę. Widzę za to potrzebę pojednania na linii: Kreml-Cerkiew. Kończąc jeszcze raz wspomnę Fanię, jak wspomniał ją polski zespół Koniec Świata: Dzisiaj już o niej nie mówi nikt. Milczy też Armia Ludowa. I wrasta w ziemię jej własny krzyż, a władza TA SAMA, CHOĆ NOWA.

Przeczytaj jeszcze