USA zainterweniuje militanie w Syrii? Tak, ale…

barack
Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama ogłosił, że jest gotów, by zainterweniować przeciwko syryjskiemu reżimowi. Uważa za swoją powinność zgładzenie rządu al – Asada, który użył broni chemicznej przeciwko ludności cywilnej. Decyzję o ewentualnych działaniach wojennych poddaje jednak pod dyskusję Kongresu, który ostatecznie rozstrzygnie rolę USA w konflikcie na Bliskim Wschodzie.

Obama w swoim wystąpieniu przed Białym Domem ogłosił, że nie można przymykać oczu na masakrę, która miała miejsce pod Damaszkiem. W jego ocenie w XXI wieku nie powinno być miejsca na ataki chemiczne, w których giną także dzieci. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Kongres. Barack Obama zwrócił się do kongresmenów o poparcie decyzji

Jeśli teraz nie zrobimy tego, co jest właściwe, to poniesiemy koszty tej bezczynności. Dlatego proszę członków Kongresu, żeby odpowiedzieli sobie na pytanie: jaką wiadomość wyślemy światu, jeśli pozwolimy na to, żeby dyktator zagazował setki dzieci i nie poniósł za to kary?


Nie znamy nawet przybliżonej daty ewentualnej interwencji wojsk amerykańskich. Prawdopodobnie nastąpi ona niezwłocznie po wydaniu oficjalnej decyzji przez Kongres. Obama nie planuje zaangażowania sił lądowych. Udział USA w syryjskim konflikcie tłumaczy koniecznością zabezpieczenia pokoju międzynarodowego oraz stania na straży przestrzegania prawa, które zakazuje używania broni chemicznej. 

W ataku chemicznym z 21 sierpnia zginęło ponad 1429 osób, w tym 426 dzieci (według amerykańskich służb wywiadowczych).


Na lewo i na prawo – co nowego?

Przeczytaj jeszcze