Udławcie się tą swoją wolnością!

„Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem”. Tak brzmi refren mojej ulubionej piosenki Chłopców z Placu Broni. Każdy chce być wolny, a niezależność jest naturalnym pragnieniem świadomego człowieka.

Wolność często zwykła przemieniać się w swawolę. Powołam się na mój ulubiony przykład z tego miesiąca, czyli Wielkie Grillowanie UAM. Wiem, że jestem nudna, ale nie trzeba wielce długiej rozprawy, aby stwierdzić, że ci ludzie byli zwyczajnie nieupilnowani. Nie znalazła się ręka, która ukróciłaby swawolę i zaprowadziła porządek. Efekty były wstrząsające i naprawdę nie chcę znów o nich pisać.

Trzeba powiedzieć jasno: wolność jest dla ludzi mądrych, dla tych, którzy będą potrafili umiejętnie korzystać z jej dobrodziejstw. Wszyscy jej jednak pragną. Pastafarianie chcą wolności wyznania, palacze marihuany organizują marsze wolnej konopi, a różnej maści mniejszości wznoszą sztandary z hasłem: „Wolność, Równość, Tolerancja!”

Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że wolność jest potrzebna. Kwestią dyskursywną jest jednak jej wymiar i mam tu na myśli przykład sudańskiej kobiety, która została skazana na śmierć za odejście od islamu. Nie zamierzam nawet w najmniejszym stopniu wchodzić w kwestie światopoglądowe wynikające z praktykowania tej, czy innej religii. Nadmienię jedynie, że dla mnie religia, która domaga się kary śmierci dla drugiego człowieka – stworzonego na obraz Boży – nie jest religią, a zwykłą uzurpacją wynikającą raczej z uprawiania twardej polityki, nie zaś z celebrowania świętych religijnych obrzędów, które przekazał nam za pośrednictwem proroków Bóg. I nieważne, czy zrobił to Jahwe przez Izajasza, czy Allah przez Mahometa. Jeśliby uznać, że wszyscy wierzymy w jednego Boga, nie powinno mieć znaczenia, czy Meriam Yahia Ibrahim Ishag modli się w murach kościoła katolickiego, czy w meczecie.

islam
Ta kobieta ma być zabita, bo jest chrześcijanką. Fot. RP

Krew i śmierć od zawsze były wpisane w ramy rytuałów religijnych. Islam nie jest w tym wypadku odosobniony, bo judeochrześcijanie również sprawowali bezwzględną władzę wymierzoną przeciwko współwyznawcom i warto mieć tego świadomość. Czytając księgi królewskie – np. księgę Samuela, która stanowi dokument odstąpienia Izraela z epoki sędziów do epoki królów – nie wolno nam przechodzić obojętnie i bezkrytycznie obok tego, że zarówno Saul jak i Dawid byli żądni krwi. Wojna z Filistynami sprzyjała im ekspansyjnym roszczeniom. Dość wspomnieć, że Saul chciał zabić swego zięcia z zazdrości. Ten zaś – kiedy po śmierci swojego poprzednika znalazł się u szczytu władzy – zezwolił Gibeonitom na powieszenie potomków Merab, starszej siostry Mikal, czyli jego pierwszej żony (dość wspomnieć, że Biblia odnotowuje jeszcze sześć kolejnych małżeństw Dawida…) Tak, był wujkiem dzieci, które jako król nakazał powiesić na wzgórzu.

Celem tego artykułu nie jest jednak poprowadzenie teologicznego dyskursu i dochodzenie, czyja religia jest lepsza, a czyja gorsza. Chodzi o zwykły ludzki odruch, człowieczeństwo, w które jeszcze wierzę, a które tak trudno wymodlić w przypadku kobiety, która odeszła od islamu i przeszła na chrześcijaństwo. Surowe koraniczne prawo panuje w Sudanie od 1983 roku. XXI wiek, który jest definiowany jako wiek praw człowieka i ochrony życia, ciągle dopuszcza jego istnienie. Nie jest to jednak koniec dramaturgii. Meriam Yahia Ibrahim Ishag jest brzemienna, a w celi, w której czeka na wyrok, towarzyszy jej 20-miesięczny synek.

Jej ojciec był muzułmaninem, jednak jego nieobecność sprawiła, że rolę wychowywania w duchu religijnym przejęła jej matka. Ta wybrała dla córki chrześcijaństwo, zgodnie z powołaniem i tradycją, w której sama wzrastała. Kiedy muzułmański duchowny namawiał ją do dokonania apostazji i przejścia na islam, młoda kobieta odmówiła. Dostała nawet 3 dni na przemyślenie sprawy, ale wiedziała, czego chce. Zapadł wyrok: śmierć przez powieszenie.

Skazuję Panią na karę śmierci przez powieszenie – ogłosił sędzia Abbas Mohammed Al-Chalifa w sądzie w El-Haj Yousif na przedmieściach Chartumu, gdzie mieszka wielu „innowierców”, czyli nie-muzułmanów.

Ishag jest ponadto żoną chrześcijanina. Dlatego skazano ją także za cudzołóstwo, bo sudańska interpretacja szariatu zakłada, że małżeństwo z kimś, kto nie wyznaje islamu, jest złamaniem szóstego przykazania. Karą za ten „jakże wielki” grzech było 100 uderzeń batem. Nie muszę dodawać, że tylko kobieta została skazana za „nieprawe” małżeństwo, a przecież jest to instytucja dwuosobowa…

W sprawie Ishag podpisałam petycję, niestety wątpię, że mój podpis nawet w asyście tysięcy innych parafek jest coś warty, zwłaszcza w sytuacji, gdy znacznie intensywniej interweniuje Departament USA, Amnesty International oraz inne zachodnie organizacje stojące na straży praw człowieka. Domagają się respektowania wolności religijnej.

Nie mogę wyrazić się inaczej: zwyczajnie śmieszy mnie, gdy słyszę z ust prawicowo zorientowanych polityków oraz skupionych wokół nich katolickich mediów słowa o prześladowaniu chrześcijan w Polsce. To stwierdzenie jest bardzo nad wyraz i można uznać je za jawną kpinę z kobiet, które znalazły się w położeniu podobnym do sytuacji Ishag. Oczywiście, internetowe fora pełne są obraźliwych określeń wobec katolików, ale jest to przestrzeń pełna trollów i nie można traktować jej całkiem serio. Jednak jak zwykle to my jesteśmy najbiedniejsi i ciemiężeni. Zwróćmy się w stronę Sudanu inaczej, niż w sposób, który prezentuję poniżej:

like
Cel może szlachetny, ale jak wierzyć, że podniesiony w górę wirtualny kciuk napoi spragnionych mieszkańców Sudanu? Jakie to polskie: wirtualne znicze, rekordy polubień…

W „Rzeczypospolitej możemy przeczytać:

W 2011 roku Sudan Południowy oddzielił się od Sudanu. W konflikcie między muzułmańską Północą a chrześcijańsko-animistycznym Południem zginęło ponad 2,5 mln ludzi, a ponad 4 mln zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów.

Te statystyki mówią same za siebie. Religia, która powinna być przestrzenią indywidualnego spotkania człowieka z Bogiem, stała się politycznym orężem, w wyniku którego śmierć ponieśli ludzie. Pozostawiam Was więc z pytaniem: czy faktycznie warto tak linearnie odczytywać to, co zapisane na kartach Pisma? Bezsprzecznie, w wielu miejscach niesie ono przesłanie o miłości i szacunku do bliźniego, o wzajemnym wsparciu we wspólnocie i lojalności braterskiej. Pamiętajmy jednak, że wiele ksiąg uznawanych za kanoniczne, to po prostu historyczna kronika odległych czasów. Trudno bowiem uznać ze „święte i natchnione” fragmenty opisujące krwawą rzeź między Izraelitami a Beniaminitami. Bilans: śmierć 65 tysięcy ludzi, całkowita klęska pokolenia Beniamina – odtąd było uważane za najmniejsze. Aby powiększyć swoją populację, mężczyźni, którzy przetrwali, zainicjowali masowe porwania kobiet z Jabesz oraz z Szilo (dokumentuje to Księga Sędziów).

Dodam jedynie, że przyczyną konfliktu była chęć rzekomego pomszczenia żony lewity, która była dziewicą. Tego, który najpierw wydał ją tłumowi na masowy całonocny gwałt, a potem, gdy znalazł ją martwą, poćwiartował jej ciało na części (Sdz 19,20). Czy to jest uświęcone działanie w imię Boga? Raczej sprofanowane przepełnione pychą uczynki człowieka. Inne czasy, inne zwyczaje, inna kultura – zgoda. Ale… Logiko! To było złe i to, że fragmenty te znajdują się w Piśmie uznawanym przez wierzących za święte, nie zmienia faktu, że było to podłe, barbarzyńskie i nieludzkie. Trzeba to mówić głośno, a nie zamiatać pod dywan, bo w taki sposób Kościół skutecznie pomniejsza liczbę swoich wyznawców. Dlatego podkreślam potrzebę historyczno-kronikarskiego postrzegania Biblii. I zanim ktoś mnie oskarży o herezję: bardzo dobrze, że takie „złe” fragmenty znajdują się w Piśmie. Bo chociaż autorzy biblijni w wielu miejscach ich nie komentują; nie potępiają, ani nie usprawiedliwiają, trzeba było je zapisać, aby uchronić od zapomnienia. Mogą przecież do dziś funkcjonować jako przykłady antypostaw. Tak pojmowana historia staje się królową nauk. Żadna tam matematyka – fuj!

Wydawać by się mogło, że sędzia prowadzący sprawę Sudanki, Abbas Mohammed Al-Chalifa, oddaje właśnie cesarzowi to, co cesarskie, a Bogu to, co boskie (paralela do Mk 12, 13-17). Przestrzegając prawa, rzekomo skonstruowanego na podstawie Słów Boga, domaga się śmierci kobiety, która sprzeniewierzyła się religii. Nie można jednak powiedzieć, że odeszła od nauk Stwórcy. Po prostu postanowiła zbudować taką przestrzeń spotkania z Nim, w której nie będzie wyłącznie własnością mężczyzn, którzy pragną ją zabić. Zgoda, że Stary Testament w wielu miejscach również przedmiotowo traktuje kobiety. Nowe Przymierze jednak w znacznym stopniu gloryfikuje kobietę, a Jezus, który ujął się za jawnogrzesznicą i zapobiegł jej ukamienowaniu, zasługuje na miano pierwszego dżentelmena Nowego Testamentu. 😉

Zgodnie z hymnem Pange, lingua, gloriosi śpiewanym w Boże Ciało oraz podczas Adoracji:

Przed tak wielkim Sakramentem upadajmy wszyscy wraz,

Niech przed Nowym Testamentem starych praw ustąpi czas!

Stare prawa to oczywiście tekst Starego Przymierza. Nie bez powodu św. Tomasz z Akwinu, który jest autorem tego tekstu, kontynuuje: Co dla zmysłów niepojęte, niech dopełni wiara w nas! Logiko! Jak Bóg, który stworzył ludzi z miłości i na swój obraz, chciałby jego unicestwienia tylko za to, że człowiek zmienił sposób kontaktu z Nim. Że zamiast Koranu czyta Biblię, że nieco inne są słowa jego modlitwy. A nawet, jeśliby chciał – jest wszechmocny i mógłby rozprawić się z Ishag na swój sposób, bez udziału człowieka. Obie religie: judeochrześcijańska i muzułmańska mają wspólny rdzeń, który odwołuje się do dzieła stworzenia opisanego w Księdze Rodzaju, która jest dokumentem o miłości bożej.

Jeśli nadal czujesz, że brakuje Ci wolności, to chyba najwyższy czas, aby przewartościować to pojęcie.

Przeczytaj jeszcze

  • Wolność w dzisiejszych czasach to pojęcie względne. Nie będę rozpisywał się na temat tego czy Islam jest dobry czy zły, bo odpowiedź jest chyba jasna, a ja już za dużo paznokci zjadłem na tym temacie. Jedynie mogę powiedzieć, że żyjemy w czasach, w których na prawdę źle się dzieje, w których z dnia na dzień definicja sprawiedliwości i wolności zostaje zmieniona. Niestety na niekorzyść mas.

  • Iżik

    Nie Religie są przekleństwem współczesnego świata, ale fakt, że lgną do nich przede wszystkim najwięksi kretyni tego świata. A religijny idiota jest po stokroć gorszy niż niedouczony, równie głupi ateista.