Przestań się mazać!

lód

Zdarzają się dni wybitnie nieudane, które od najwcześniejszych godzin porannych zwiastują katastrofę. Jajko, które miało być na miękko, eksplodowało w garnuszku, kawa rozlała się na projekt, nad którym pracowałeś do nocy, a na koszuli, którą miałeś dziś założyć, odnajdujesz plamę. Czy Ty też zostałbyś w domu?

Też miewam takie dni, w których drżę przed wyjściem z mieszkania. Kiedyś bardzo się nimi przejmowałam i zapisywałam w kalendarzu jako stracone. Znalazłam ostatnio jeden z takich kalendarzy i odnalazłam mnóstwo dni przekreślonych. Nie było to bynajmniej skreślanie w ramach odliczania do jakiegoś ważnego wydarzenia, a po prostu spisywanie tego dnia na straty, swoiste zaklęcie, by odszedł w zapomnienie. Nie pamiętam nawet, co dokładnie się nie powiodło w danym dniu. Przerażało mnie natomiast, że było to aż 86 dni przekreślonych, przeznaczonych do wymazania.

Dzisiaj patrzę na to zupełnie inaczej. 86 dni to okres, w którym ze spokojem można opanować solidne podstawy nowego języka, napisać publikację, opanować przydatną umiejętność, czy udoskonalić warsztat z tego, co już się potrafi. Zmarnowałam 86 dni tylko przez kilka porannych niepowodzeń, akademickich nieporozumień czy ludzi, którzy ostatecznie zawiedli, przez co szczytem ambicji było popchnięcie dnia do końca.

Nie pozwalam sobie już na taką bezproduktywność. Tobie radzę to samo. Przestań się mazać. Niejedno jeszcze spartaczysz w życiu, niejeden człowiek Cię zrani, oszuka czy rozczaruje. Wiele nurtów religijnych i psychologicznych kładzie nacisk na to, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Mój stary kalendarz wylądował w koszu. W nowym nie skreślam już żadnych dni. Te gorsze traktuję zaś nie jako przegraną, lecz jako punkt odniesienia dla kolejnych, które z założenia mają być lepsze. Bo ja tak chcę.

Przeczytaj jeszcze

  • Czy ktoś nie miewa takich dni…? Nie raz zdarzyło mi się oświadczyć – nie, dzisiaj już nic nie robię! W sumie, zauważyłam, że te ciągi pechowych zdarzeń zwykle biorą się z braku uważności, roztrzepania, byciem myślami gdzie indziej.

  • Ja zadnego dnia nie uważam za stracony. Dzisiaj pojawił się jeden z takich „pechowych”, ale na szczęscie zmiana myślenia pomogła i już wszystko jest w porządku