Polskie dziewczynki do bicia

stop-1131143_640

Nie dałam rady wysłuchać do końca nagrania, w którym radny partii powołującej się na tradycyjne polskie wartości znęca się nad żoną. Z ciekawością za to obejrzałam materiał UWAGI TVN, w którym ten sam człowiek płacze do kamery, że został zlinczowany, a ludzie grożą mu śmiercią. Rafał Piasecki opowiada o Bogu i świętym sakramencie małżeństwa. Innym razem były Przewodniczący Episkopatu Polski, arcybiskup Stanisław Gądecki, o ratyfikacji Konwencji Antyprzemocowej powiedział, że jest to ideologia popierana przez mniejszość zagrażająca demokracji.

Na początku roku kalendarzowego Ministerstwo Sprawiedliwości odmówiło „Niebieskiej Linii” środków niezbędnych do udzielania pomocy ofiarom przemocy domowej. Wznowienie działalności umożliwiła zbiórka internetowa. Kilka miesięcy później w Pile umiera dwuletnia dziewczynka, bo prawdopodobnie przeszkodziła ojczymowi grającemu na komputerze. Mniej więcej równolegle w Gnieźnie odbywa się rozprawa sądowa w sprawie recydywisty, który brutalnie zgwałcił 23-letnią kobietę. Ofiara swojego oprawcy już nigdy nie zobaczy. Nie ze względu na najwyższy wymiar kary (skazano go na 20 lat więzienia). Nie zobaczy go, bo Grzegorz P. wcisnął jej gałki oczne w oczodoły doprowadzając do trwałej utraty wzroku.

Historia Karoliny Piaseckiej, żony bydgoskiego radnego, jest odwzorowaniem „polskiego wąsa”. Spod wąsa padają wyzwiska w stronę żony: jest kurwą, cwelem, chujem i pedałem. Piasecki swoją żonę tresował – kobieta musiała wręcz recytować, że jest niewdzięczna i nieużyteczna. Dramat rodziny (bo należy pamiętać o dzieciach!) miał trwać 11 lat. Ofiara wcześniej nie odeszła, bo – jak przyznaje w wywiadzie – walczyła o trwałość rodziny, chciała, by była pełna.

Co to znaczy pełna? Pełna hipokryzji, łez i bólu? Taka, w której realizuje się tradycyjny model rodziny, czyli jest mama, tata i dzieci. Rafał Piasecki w mediach usiłował zasłynąć jako obrońca kluczowych dla rodziny wartości. Kiedy na początku roku do Bydgoszczy przyjechał Robert Biedroń, radny Prawa i Sprawiedliwości  napisał na Facebooku:

Gejom mówię stanowcze NIE, NIE, NIE! Nie życzę sobie demoralizowania moich dzieci poprzez publiczne lobbowanie Waszego „chorego” w mojej ocenie stanu umysłu!

Przemoc wobec żony nie jest demoralizacją dzieci. Wulgarne wyzwiska, tresura i szantaż nie jest demoralizacją dzieci. Łzy w mediach, opowiadanie o tym, że żona go sprowokowała, upoiła alkoholem i odurzyła narkotykami nie jest chorym stanem umysłu.

Przemoc w rodzinie to nie jest problem obyczajowy!

„Wolność Tomku w swoim domku”, jak głosi przysłowie. Opuszczając pierwszą ławkę po niedzielnej Mszy świętej możesz wrócić do domu i pokazać żonie, czym jest tradycyjny model rodziny. Możesz ją poniżać i deprecjonować rolę wychowania i opieki nad dziećmi. Bo przecież Karolina Piasecka nie robiła nic dla domu, a to, że gotowała, sprzątała i razem z dziećmi odrabiała zadania domowe, nie jest niczym nadzwyczajnym. To zasrany obowiązek, wy leniwe niewdzięcznice.

Chciałam zwrócić uwagę na to, co jest w tej sprawie prawie najważniejsze. Prawie, bo najważniejsze jest teraz dobro ofiar i kara dla oprawcy. Ważne jest to, że takie sytuacje będą miały miejsce, dopóki praktyką codzienną będzie mamienie opinii publicznej udawanym żalem i wycieranie sobie gęby wartościami religijnymi. Potrzeba rozwiązań prawnych, a nie powoływania się na sumienie, bo jest to jedynie deklarowane hasło. Piasecki może teraz założyć dziesięć fundacji pomagających ubogim. Jaką to daje gwarancję, że nigdy w życiu nie skrzywdzi żadnej kobiety? Żadnej. Podobnie, jak nie ma gwarancji, że był to jego pomysł wynikający z potrzeby serca. Zakładam, że takimi rzeczami zajmują się adwokaci, ludzie od PR-u oraz wolontariusze. Piasecki rzuci kwit, zatrudni zarząd oraz ludzi, którzy będą zajmować się pozyskiwaniem środków dla ubogich. Kto będzie chciał wpierać fundację założoną przez damskiego boksera? Ja nie. Nie chcę wspominać o kwestii wynagrodzenia dla osób, które będą tę fundację tworzyć i rozwijać.

Spotykamy się z sytuacją, w której prywatne staje się polityczne, a to, co obyczajowe, wkracza w wymiar problemu państwowego. Z ramienia partii, która swoim głównym przesłaniem uczyniła dobro rodziny, działa człowiek, który jest całkowitym zaprzeczeniem wzorowego męża i ojca. Widzimy hipokrytę, który pojawia się na balach charytatywnych, walczy z gejami, jak nakazuje polska wiara i tradycja, ale zaraz potem w zakamarkach domu urządza piekło, demonstrację swojej patriarchalnej władzy nad głupią i bezużyteczną kobietą. Prawo, sprawiedliwość i przyzwoitość społeczna nakazywałaby dobrowolne poddanie się karze. Piasecki łże przed kamerą, że nie był sobą, a nagranie było prowokacją. To on jest ofiarą, której podane zostały narkotyki oraz alkohol. Bogu dzięki (ten, w którego ja wierzę, bo ten, na którego powołuje się radny z Bydgoszczy, to chyba ktoś zupełnie inny), że w tym wszystkim nie doszło do gwałtu. Ale zaraz, przecież gwałt to marginalna sprawa, w dodatku prowokowana przez kobiety. Każdy gwałt jest winą kobiety, bo zdziry mają czelność chodzić na imprezy, pić alkohol w sobotę i ubrać krótką spódniczkę do klubu. Jakim prawem tak perfidnie prowokują mężczyzn, którzy nie są w stanie walczyć ze swoimi popędami?!

Potrzebujemy feminizmu, bo…

… takie jak Karolina Piasecka mieszkają w każdym bloku, na każdej ulicy, na każdym osiedlu. Bo nie jest sztuką grać w mediach lub w gronie rodziny i znajomych przyzwoitego faceta, który nigdy nie podnosi ręki na żonę i dzieci. Pamiętajmy, że przemoc nie zawsze oznacza siniaki na ciele skrzętnie ukrywane pod ubraniem. Agresja wchodzi w wymiar ekonomiczny i społeczny i każde wyliczanie złotówki przeznaczone na opiekę nad domem, jest przemocą. Każde wypominanie pochodzenia czy braków w wykształceniu na tle własnych prawdziwych lub domniemanych osiągnięć, również nią jest.

Feminizm nie jest walką o uprawnienie, tylko walką o godność. Dopiero wywalczając godność, można walczyć o prawa. Polska władza, przez którą rozumiem mariaż mównicy sejmowej z amboną, nie traktuje kobiet w sposób godny. Przy kratkach konfesjonału bita kobieta dowie się, że nie ma prawa odchodzić od męża-tyrana, bo małżeństwo to sakrament uświęcony przez samego Boga. Z mównicy sejmowej natomiast usłyszy, że przecież zagwarantowano jej wszystkie podstawowe dobra (chodzi o wodę i powietrze?), więc walcząc o kolejne przywileje dokonuje nadużycia. Zastanówmy się, jak wygląda opieka zdrowotna dla ciężarnych, w jakich warunkach rodzą, jak są traktowane przez personel medyczny? Jak wygląda kwestia pracownic w ciąży, ile razy łamane są ich prawa dotyczące wynagrodzenia i etatu? To nie są kwestie marginalne, to jest przemoc ekonomiczna stosowana przez patriarchalny układ polskiej władzy, która mydli oczy wyborców utrzymując bliskie kontakty z Kościołem sugerując tym samym, że postępuje zgodnie z jego nauką. Gówno prawda.

Kobieto, która odcinasz się od feminizmu nazywając go ideologią zła, która odwracasz się od koleżanek z pracy popierających czarny protest – jesteś wrogiem kobiet.

Mężczyzno, który uważasz, że opieka nad domem i wychowanie dzieci, to obowiązek wyłącznie kobiet – nie jesteś męski. Ty, który decydujesz o tym, w jaki sposób mają zachodzić w ciążę i rodzić dzieci, a gębę wycierasz sobie religijnymi wartościami, których przestrzegasz wybiórczo – jesteś wrogiem kobiet.

Kobieto! Mężczyzno! Wszyscy potrzebujemy feminizmu.

Przeczytaj jeszcze

  • Daria

    Podpisuję się pod każdym ze słów tego wpisu wszystkimi możliwymi kończynami. Swoimi i mojego kota.

    Kiedy się dowiedziałam o tej rzekomej fundacji, którą ma w planach Piasecki, powiedziałam wprost, na głos, przy ludziach: daję głowę, że ta fundacja będzie działała na zasadzie „jeśli nie chcesz mojej pomocy, dostaniesz wpierdol”.