Polska na wstecznym biegu

O Polsce często mówi się jak o zaścianku, który zakleszczył się między postępowym Zachodem a regresywnym Wschodem. Zarzuty te pojawiają się za każdym razem, kiedy do głosu dochodzą ojczyźniane tęsknoty i pamięć o niepokonanym duchu narodu. Niezwykle cenną refleksją podzieliła się profesor Maria Janion, która napisała list do uczestników Kongresu Kultury. Pozwolę sobie na polemikę z jego treścią.

Pani Profesor inspirowała mnie jeszcze przed rozpoczęciem studiów. Jej teksty zawsze trafiały w sedno. Dzięki niej romantyzm przestał być epoką wampirów i duchów, w zamian stając się wartościowym okresem literackim. Janion wytłumaczyła mi burzliwą historię rewolucji, a jej praca „Kobiety i duch inności” stała się istotnym punktem odniesienia podczas obrony pracy dyplomowej. Pierwszy raz jednak czytam Janion tak bardzo współczesną i polityczną:

Grzechem poprzedniej władzy było niedocenianie roli twórców i pracowników kultury. Dziś obserwujemy oczywisty, centralnie planowany zwrot ku kulturze upadłego, epigońskiego romantyzmu – kanon stereotypów bogoojczyźnianych i Smoleńsk jako nowy mesjanistyczny mit mają scalać i koić skrzywdzonych i poniżonych przez poprzednią władzę. Jakże niewydolny i szkodliwy jest dominujący w Polsce wzorzec martyrologiczny! Powiem wprost – mesjanizm, a już zwłaszcza państwowo-klerykalna jego wersja, jest przekleństwem, zgubą dla Polski.

Kultura jest odbiciem życia narodu. W niej zawierają się tęsknoty, melancholie i obawy. Kanon mitologii polskiej jest bardzo obszerny, obejmuje istotne dla historii postaci, symbole i miejsca. Można odnieść wrażenie, że dążeniem władzy jest poszerzanie tego kanonu. Grunwald, Westerplatte czy Cedynia już nie wystarczają. Należy stawiać nowe pomniki, chociażby kosztem skłócenia społeczeństwa. Nie sposób nie zauważyć, że perspektywa historyczna uległa zatarciu. Polak nie walczy już z Niemcem czy Rosjaninem. Najczęstszym rywalem Polaka jest Polak.

Historycznie Polska miała być mesjaszem narodów. Dzisiaj kraj nad Wisłą ma problem z własnym sumieniem. Trwa spór o miejsce Kościoła w życiu społecznym oraz o jego rolę w kształtowaniu prawa. Wciąż nierozstrzygnięte zostają kwestie etyczne wokół eutanazji, in vitro czy aborcji. Polak jest zdezorientowany. Nie wie, czy wypada przyjąć uchodźców do kraju, choć z niektórych ambon w ramach argumentacji przytacza się dzieje Świętej Rodziny. Polak boi się agresji najeźdźcy, choć ma świadomość, że bez cierpienia nie byłoby mitologii.

Mesjanizm, w którym Janion doszukuje się zguby dla Polski, jest mesjanizmem autochtonicznym. Jeśli aktualnie nas nie biją, czujnie biczujemy się sami, bacząc, by nie umknęło nam przeżywanie własnej historii w atmosferze bólu (koniecznie niezawinionego), cierpienia (najlepiej również za inne narody) oraz poniżenia (bo chętnie padamy na kolana). Na arenie międzynarodowej Polska już dawno nie jest walcząca. Zamiast stawiania na piedestale pokornie i ewangelicznie wystawiamy drugi policzek, choć nikt nie chce go uderzać. Jedni chcą do przodu, a inni nie chcą do tyłu” – pisze profesor Czapliński i dodaje: sami sobie jesteśmy kulą u nogi.

To bardzo trafne diagnozy. Dość powiedzieć, że gorzki oddech przeterminowanego mesjanizmu, obciąża kulturę. Mam tu na myśli nie tylko materialny wytwór cywilizacji, ale przede wszystkim życie narodu, umiejętność obcowania z ludźmi. Nieświeża naleciałość odbija się na relacjach politycznych i społecznych. Nie rozmawiamy ze sobą, tylko pośredniczymy w dialogu Państwa z Kościołem i odwrotnie. Nie słuchamy osobistych historii, a jedynie Wielkich Narracji, jakby w obawie, że te nigdy nie zostaną utrwalone i ocalone przed zapomnieniem.

Wraz ze śmiercią Andrzeja Wajdy kończy się pewna epoka polskiej kinematografii. Jego twórczość jest jednak dowodem na możliwość przetrwania pewnych mitów bez konieczności wcielania ich w życie społeczne. Zasługują one na ogromny szacunek i pamięć . W końcu Janion zamyka swój list słowami:

Przed nami trudne lata, wiem o tym. Ale „Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk już zostały napisane, istnieją. Odnowicielska wizja historii formuje moje nadzieje na przyszłość. Jestem przekonana, że otwarcie zbiorowej pamięci, przemiana żałoby w empatię, odrzucenie „przedkrytycznej zgody na technicyzację humanistyki” – to praca z dziećmi, z młodymi ludźmi, jaka musi się odbyć i się odbędzie w tych najbliższych, trudnych latach.

Przeczytaj jeszcze