Polegaj jak na Zawiszy!

ZAWISZA

Starcia reprezentantów Ruchu Narodowego z przedstawicielami dowolnej mniejszości stały się już swego rodzaju normą. Kolejnym przypadkiem potwierdzającym tę regułę była dość krótka, acz burzliwa konfrontacja Artura Zawiszy z transseksualistką Rafalalą w programie „TAK czy NIE”.

Gospodyni programu, Agnieszce Gozdyrze, z całą pewnością można pozazdrościć umiejętności wieszczych. Zapowiadając temat rozmowy: o tym, czy Polska jest krajem tolerancyjnym, oraz czy agresja jest dobrą odpowiedzią na brak tolerancji, zdawała się podejrzewać, co za chwilę wydarzy się w studiu Polsatu. Bezpośrednią przyczyną rozmowy było odebranie Rafalali prawa do wynajmu przez właściciela nieruchomości, który w kontakcie telefonicznym, lekko mówiąc, okazał się bardziej entuzjastyczny niż wówczas, gdy doszło do interpersonalnego kontaktu w świecie rzeczywistym. Spotkanie zakończyło się szarpaniną, po tym, jak Rafalala rzuciła się na Krzysztofa K., który nazwał ją „tym czymś”. Transseksualistka nagrała całe zajście i umieściła je na swoim blogu. W programie „TAK czy NIE” tłumaczyła swoje zachowanie charakterem relacji, jakim jest wynajem apartamentu. Utrzymywała, że aspekty osobiste nie powinny mieć wpływu na finalizację tego typu transakcji.

Tania prowokacja?

Zaproszenie jednego z najradykalniejszych przedstawicieli świata polskiej polityki do programu, w którym na przeciwległej kanapie zasiadać  będzie dość kontrowersyjny gość, jest dla mnie ogromnym nieporozumieniem. Artur Zawisza skorzystał z tej samej retoryki, co Krzysztof K. – wyraził swoje zażenowanie faktem, że siedzi w studiu z „tym czymś”. Gospodyni programu wyraźnie zaznaczyła, iż polityk z Ruchu Narodowego doskonale zdawał sobie sprawę, z kim przyjdzie mu współtworzyć dyskusję, tego typu zaproszenia w większości przypadków mają charakter jawny. Trudno oprzeć się wrażeniu, iż polityk przyszedł tam w konkretnym celu: sprowokować. Emocje wzięły górę: Rafalala rzuciła się na Zawiszę oblewając go wodą:

Zobacz video

Żenujący atak, którego raczej nie można usprawiedliwiać emocjami, spotkał się z jeszcze bardziej żenującym potokiem słów ze strony Zawiszy. Nazwał Rafalalę męską dziwką, która bierze 200 złotych za godzinę. W zamian usłyszał, że jest głupim człowiekiem, który opowiada kłamstwa na wizji.

Fot. Polsat News
Fot. Polsat News

Jestem z normalnego świata…

Po streszczeniu sytuacji pozwolę sobie zabrać głos w tej sprawie. Po pierwsze, nie wiem, jaki cel przyświecał twórcom programu i trudno wyjść z przekonania, że było to zwyczajne szukanie taniej sensacji. Rafalala znana jest ze swoich impulsywnych reakcji, tak samo, jak Artur Zawisza niejednokrotnie zasłynął dosadnym formułowaniem myśli, niejednokrotnie uciekając się do wulgarnych inwektyw. Kolejnym znakiem zapytania jest zaakceptowanie zaproszeń przez gości, którzy raczej powinni mieć świadomość charakteru spotkania medialnego oraz temperamentu rozmówcy. Widać, że Krystyna Pawłowicz, Tomasz Terlikowski, czy ksiądz Oko przestali być maskotkami komercyjnych stacji telewizyjnych i realizatorzy postanowili zasięgnąć po znacznie cięższy kaliber.

Bardziej jednak nurtuje mnie pojęcie „normalności”, które w toku tej dyskusji wyłania się w naturalny sposób. Artur Zawisza zainicjował swoją wypowiedź słowami: Przychodzę tutaj jako przedstawiciel normalnego świata. Jestem zażenowany, że siedzę w studiu z „tym czymś”. Zastanawiające jest to, jak można odczuwać zażenowanie, skoro przyjazd do studia nastąpił za świadomą – jak mam prawo myśleć – zgodą polityka. Agnieszka Gozdyra dociekała, czym jest ów „normalny świat” prosząc gościa o sprecyzowanie zagadnienia. Nie doczekała się jednak, gdyż nastąpił wspominany wodny incydent. Po krótkiej słownej przepychance Zawisza opuścił studio Polsatu.

Również nie doczekałam się definicji ze strony reprezentanta Ruchu Narodowego. Nie wiem, czym jest normalny świat, lecz wydaje mi się co najmniej dziwne, iż człowiek, który twierdzi, iż właśnie z takiej przestrzeni przybywa do telewizji, tak dokładnie zna cennik erotycznych usług Rafalali oraz środki masowego przekazu, za pośrednictwem których się reklamuje. Oberwało się także gospodyni programu, która zapraszając „męską dziwkę” zrobiła ze studia telewizyjnego burdel.

Przyglądając się drugiej stronie medalu: agresja nigdy nie jest dobrą drogą w rozwiązywaniu problemów, tym bardziej więc nie może być dobrą odpowiedzią na nietolerancję. Rafalali można się jedynie dziwić, że domagając się zrozumienia ze strony społeczeństwa, wrzuca do Internetu materiał, w którym jawi się jako osoba agresywna i – co by nie powiedzieć za dużo – niezrównoważona.

Normalne, czyli jakie?

Dalsza część rozmowy odbyła się bez Artura Zawiszy. Agnieszka Gozdyra niejednokrotnie wypomniała Rafalali, że zbyt łatwo dała się sprowokować, co nie powinno mieć miejsca, zwłaszcza, że doszło do naruszenia nietykalności cielesnej. Słusznie zaznaczyła, że jej postawa może zaważyć na wizerunku społeczności mniejszościowej, która domaga się przywilejów, a ona – jako znana reprezentantka środowiska – zadziałała na jego niekorzyść.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że polityk Ruchu Narodowego strzelił sobie w stopę przyjmując zaproszenie, zwłaszcza, że w swoim krótkim wystąpieniu powołał się na tak zwaną normalność. Protestuję. Nie ma normalności, gdy odpowiedzią na prymitywną i szczeniacką agresję – zwłaszcza, że jest to tylko agresja słowna – jest przemoc, nawet, jeśli chodzi tylko o użycie szklanki z wodą. Zgodzę się, że używanie obraźliwych określeń na wizji jest nieeleganckie i nie przystoi ludziom „z salonów”, jednak uważam, że taka postawa świadczy tylko i wyłącznie o wypowiadającym podobne słowa. Impulsywne reagowanie jest niczym innym, jak uczynieniem skłonu do samej podłogi, w celu dorównania poziomem.

Jeśli się mylę i jednak jest to normalny świat – obudźcie mnie, proszę. Nawet kubłem zimnej wody.

Przeczytaj jeszcze

  • Chyba nie pochodzę z normalnego świata. Jakoś jeśli miałabym ocenić przemoc słowną i przemoc ,,zwykłą”, ale sprowokowaną i niegroźną w zasadzie, to ja staję po stronie Rafalali.