Plama na obrazie.

Kolejny atak na Kościół, czy odkrycie brutalnej prawdy? Według naukowców z Montrealu Matka Teresa użyła chorych i cierpiących do promowania swojej osoby oraz prowadzonych przez nią akcji charytatywnych. Kanadyjscy uczeni uważają, że wielkie kwoty, które były w zasięgu ręki dobro

dusznej pani z Kalkuty wcale nie trafiały do potrzebujących.


Laureatka Pokojowej Nagrody Nobla założyła zgromadzenie Misjonarek Miłości i przez prawie pół wieku angażowała się w pomoc dla najbardziej potrzebujących i pokrzywdzonych przez los w Indiach. Propagowała ascetyczny model życia oparty na modlitwie i ubóstwie. Taka ideologia często spotykała się z krytyką w różnych środowiskach, samą Matkę Teresę niejednokrotnie oskarżano, że nie wdraża odpowiednich środków medycznych pomagając innym.

Nie brakowało jej odwagi. Brała aktywny udział w ratowaniu dzieci ze szpitala frontowego w Bejrucie w 1982 roku. Beatyfikowana w 2003 roku kobieta miała przechodzić przez strefę wymiany ognia palestyńsko-izraelskiego, aby ratować rannych. Słowem: starała się dotrzeć tam, gdzie głodni, chorzy, ranni i odrzuceni. Aż trudno uwierzyć, że tak dobroduszny człowiek miał być „Produktem Watykanu”, który to wykorzystał jej wizerunek dla promowania ascetycznych postaw. Działania te miały walnie się przyczynić do szybszej beatyfikacji Matki Teresy.
Badacze z Montrealu postanowili przyjrzeć się dokładniej akcjom prowadzonym przez Matkę Teresę oraz jej następców. Największe zastrzeżenia budzą jej kontrowersyjne koneksje polityczne ( przyjęcie darowizn od autokratycznej i skorumpowanej rodziny Duvalier z Haiti). Innym incydentem było otrzymanie od Charlesa Keatinga zamieszanego w rozmaite malwersacje finansowe. Wątpliwości uczonych budzą także doniesienia o tajnych kontach bankowych Matki Teresy z Kalkuty oraz o nierozliczonych milionach dolarów.
Sensacyjne doniesienia z Uniwersytetu w Montrealu mają całkowicie wyjść na jaw w marcowym wydaniu „Studies in Religion/Sciences Religieuses”. Ciekawe, czy „teologia cierpienia”, której propagatorką była Matka Teresa, faktycznie była osnuta pasmem kontrowersyjnych faktów. Jeśli można pokusić się już teraz o jakieś komentarze, to chyba wypada powiedzieć, że zastanawiający jest fakt wyciągania takich insynuacji akurat przed zbliżającym się Konklawe, bo nie wpływa to dobrze na wizerunek Watykanu. Poza tym przykry jest fakt patrzenia na ręce przez lupę osobom, które poświęcały zdrowie i niejednokrotnie ryzykowały życie w imię pomocy innym. Argumenty o nieodpowiednich środkach medycznych niespecjalnie do mnie przemawiają, zwłaszcza, jeśli mówimy o humanitaryzmie osób pomagających z własnej woli. Bo czy nie logiczniej byłoby spojrzeć na ręce tym, którzy pomagać powinni z racji zawodów? Zmarłych zostawmy pod ziemią, wejdźmy do szpitali…
Na lewo i na prawo – co nowego?

Przeczytaj jeszcze