Para gejów molestowała chłopca.

Porównywanie homoseksualizmu do pedofilii często wydaje się krzywdzące i nieuzasadnione, bo prawdopodobieństwo, że pedofilem będzie dorosły heteroseksualny mężczyzna posiadający rodzinę, również istnieje. Nie można jednak kamuflować prawdy i należy powiedzieć wprost: Pedofilia wśród homoseksualistów istnieje i niestety zbiera swoje żniwo na świecie, przez co cierpią dzieci. W ubiegłym tygodniu media doniosły o kolejnym przypadku molestowania seksualnego przez parę gejów. 
Sprawa dotyczy Marka Newtona oraz jego partnera Petera Truonga. Pierwszy z nich usłyszał już zarzuty i zapadł na nim prawomocny wyrok. Sąd w Indianapolis wymierzył mu karę 40 lat pozbawienia wolności oraz obowiązek wypłaty  chłopcu odszkodowania w wysokości 400 tysięcy dolarów. Drugi z przestępców, obywatel Nowej Zelandii zostanie osądzony w swojej ojczyźnie.

Mężczyźni w swoim środowisku chcieli uchodzić za przykładną rodzinę. Byli zgodną parą, mieli dom w australijskim stanie Queensland w mieście Cairns. Syna adoptowali w 2005 roku. Urodziła go dla nich rosyjska surogatka. Nie wiadomo, czy któryś z mężczyzn jest biologicznym ojcem malucha. Wiadomo jednak, że okazali się członkami siatki pedofilskiej, a nie odpowiedzialnymi rodzicami. Chłopiec prawdopodobnie pierwszy raz został wykorzystany, gdy miał 22 miesiące. Według śledczych od tej pory był molestowany regularnie.
Według australijskiej policji był to jeden z najokrutniejszych przypadków pedofilii, z jakim mieli do czynienia. Dziecko nie było bowiem molestowane tylko przez Newtona i Truonga. „Udostępniali” oni chłopca swoim znajomym pedofilom. Wiadomość wyszła na jaw, kiedy policja aresztowała pedofila z Wellington, a w jego domu znalazła pornograficzne fotografie z wizerunkiem nieletnich. Był na nich także syn homoseksualnej pary z Cairns.
Sprawa rozgrzała ogólnoświatowe media. Dla jednych jest to argument przeciwko „homo – propagandzie” inni widzą w tym przykład oceniania mniejszości seksualnej przez pryzmat czarnych owiec. Pedofilia jest poważnym problemem i każdy przykład molestowania dzieci należy traktować indywidualnie, traktując pedofila jak przestępcę, a nie reprezentanta mniejszości lub większości seksualnej. W zaciekłym sporze często padają hasła zarzucające, że największa pedofilska siatka funkcjonuje w Kościele. Podczas  362. zebrania plenarnego, które odbyło się w ubiegłym miesiącu w Wieliczce, Episkopat Polski powołał jezuitę ks. Adama Żaka z Krakowa na stanowisko koordynatora  ds. ochrony dzieci i młodzieży. Ma on nadzorować pracę kompetentnych osób, które będą zbierać informacje na temat przypadków pedofilii w ramach organizacji kościelnej. Czy to wystarczy? Powszechna opinia sugeruje, że księżom za pedofilię grozi co najwyżej przeniesienie do innej parafii. Powołanie takiego stanowiska nie jest chyba tym, czego oczekiwali wierni od członków zebrania plenarnego. Spodziewali się oni bardziej radykalnych kroków.
Miejmy nadzieję, że przypadki molestowania dzieci będą skutecznie ścigane zarówno w środowisku świeckim i duchownym, a kara dla pedofilia będzie sprawiedliwa bez względu na wykonywaną przez niego profesję czy status społeczny. 
Na lewo i na prawo – co nowego?

Przeczytaj jeszcze