Żywoty świętych: Katarzyna Waśniewska*

80c404b0a19a23aa9684f901dc3ad16a-641-0-0-0
Najsłynniejsza w ostatnich dniach posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz twierdzi, że Madzię z Sosnowca zabił styl życia, który propagują feministki. Dziś wyjątkowo nie będę zwracać uwagi pani Profesor, że nie powinna mówić źle o feministkach, bo jako kobieta polityki (politykierstwa?) wiele im zawdzięcza.

Pragnę jednak wyrazić swój sprzeciw wobec kuriozalnej teorii. Katarzyna Waśniewska, która prawdopodobnie walnie przyczyniła się do śmierci Madzi z Sosnowca, jest alegorią biblijnej wierności!


Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: Abrahamie! A gdy on odpowiedział: Oto jestem – powiedział: weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę. Nazajutrz rano Abraham osiodłał swego osła, zabrał z sobą dwóch swych ludzi i syna Izaaka, narąbał drzewa do spalenia ofiary i ruszył w drogę(…)(Rdz 22,1-19)
Anioł w ostatniej chwili powstrzymał Abrahama – Izaak uszedł z życiem. Takiego szczęścia zabrakło małej Madzi z Sosnowca. Jej mama złożyła ofiarę pod pagórkiem, nie na pagórku, a więc biblijny plan diabli wzięli od samego początku. I żadna siła jej nie powstrzymała. Targana niewytłumaczalnymi emocjami nie była w stanie przypomnieć sobie, jak wyglądał mężczyzna, który porwał jej dziecko. Spokojnie, Pani Katarzyno – cała Polska szuka. Po kilku dniach pamięć przestaje być tak zawodna, jak w dniu traumy – Waśniewska skojarzyła dość istotny fakt: dziewczynka nie została porwana, tylko wypadła jej po kąpieli, bo ręcznik był zbyt śliski. Co biedna miała poczynić? Telefon zapracowanej i umęczonej przewijaniem pieluch mamusi pewnie leżał gdzieś rozładowany, nie było więc możliwości wezwać pomocy. To nic, Pani Katarzyno – nagroda czekała na Abrahama, nie ominie również Pani. Głowa do góry!
Pojawia się i obiecana nagroda. Prorok Krzysztof Rutkowski. To on obdarowany nadzwyczajnymi wieszczymi umiejętnościami pomaga wydusić z Waśniewskiej to, co utknęło w zakamarkach niepamięci. Ten że sam Rutkowski zapewnił rodzinie ofiary niebiańską wręcz nagrodę. W wywiadzie dla Super Expressu zadeklarował, że państwo Waśniewscy odnajdą Ziemię Obiecaną gdzieś za granicą, póki co muszą cieszyć się swoim małym Przedsionkiem Nieba, jaki prorok Krzysztof wynajął im w pewnym łódzkim bloku (zasłyszane to, niesprawdzone). Wiernie prowadził Waśniewskich w blasku fleszy przez medialną burzę, zupełnie jak Mojżesz Izraelitów przez Morze Czerwone. Obiecał również, że pomoże im zacząć nowe życie. Radujcie się, Zmartwychwstali! Alleluja!
Ale Pani Katarzyna to nie tylko wzór wierności wobec Boskiej Obietnicy. Warto podkreślić, że udało jej się cudownie opuścić mury więzienne. Czyż nie ten sam los spotkał Józefa z Arymatei, któremu klucze do więzienia miał przynieść sam Jezus i to po własnej śmierci? (historia jest opisana w apokryfach, m.in. w Ewangelii Nikodema.) Także ona cudem uniknęła śmierci, kiedy to spożyła zbyt dużą ilość detergentu. I to w Wielki Piątek!
Pani Profesor Pawłowicz! Spodziewałam się po Pani więcej. Ja rozumiem, że dawanie klapsów na gołe pupy feministkom jest ostatnio modne, bo Pussy Riot, bo Femen i tak dalej. Ale skoro już należy Pani do świętego zgromadzenia Prawych i Sprawiedliwych, niech realizuje Pani postulaty boskiej doktryny świętego Jarosława, zawsze prawiczka i żyje Ewangelią! Szukajmy jej w każdym człowieku, żyjmy Biblią!
*Tekst może zawierać śladowe ilości ironii. Autorka potępia czyn Katarzyny Wu i zaprasza ją do łagru. W zamian za trzy cipki z Rosji, oczywiście. I przy okazji – niczyich uczuć religijnych obrażać nie chcę (jakież to modne ostatnio), bo obraziłabym własne.
Na lewo i na prawo – co nowego?
Continue Reading