Ministerstwo Spraw Obrażonych

Polski Minister Spraw Zagranicznych, Witold Waszczykowski, chyba łatwo się obraża. Niezbyt dobrze, jeśli u władzy resortu międzynarodowej dyplomacji stoi osoba, która uważa, że cały świat – najogólniej mówiąc – uwziął się na Polskę. Bo czy się uwziął?

Pan Waszczykowski rozpoczął swoją kadencję od niezbyt zrozumiałej wypowiedzi na temat rowerzystów i wegetarian. Przypomnijmy:

Poprzedni rząd realizował tam (w mediach) określony lewicowy program. Tak jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku – nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii. To ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami.

MSZ powiedział, że charakter tej wypowiedzi wynikał z tabloidowej orientacji niemieckiego czasopisma, dla którego udzielał wywiadu („Bild”). Warto wspomnieć, że rozmowa została opublikowana w niemieckich mediach pod niezbyt chlubnym tytułem – „Czy Polacy zwariowali?”

Tymczasem polskim szaleństwom nie ma końca. Tym razem Waszczykowski obraził się na Niemców za karykaturę Rzeczypospolitej, która przedstawiała Polskę jako umęczoną kobietę, której ciemiężycielem jest Jarosław Kaczyński.

Karykatura
Fot. Wyborcza.pl

Dość wspomnieć, że karykatury polityczne to wieloletnia tradycja karnawału w Dusseldorfie. Co roku w ostatni poniedziałek karnawału ulicami miasta przechodzi parada z platformami będącymi komentarzem bieżących wydarzeń politycznych na świecie. Witold Waszczykowski zapowiedział, że sprawę załatwi z niemieckim resortem dyplomacji. Stwierdził, że nie zna się na niemieckich żartach, i że mogą one uruchomić falę nieprzyjemnych incydentów.

Czy rzeczywiście jest się czym bulwersować? Polska nie jest jedynym krajem, któremu „oberwało się” od Jacquesa Tilly’ego, autora instalacji. Tegoroczne platformy przedstawiały bowiem także prezydenta Turcji wznoszącego toast za Kurdów z terrorystami tzw. Państwa Islamskiego czy maskotkę-diabła Amazona – firmy znanej z morderczej pracy jej pracowników. Skalane zostało także własne gniazdo. W Dusseldorfie zaprezentowano figurę Angeli Merkel tonącej wraz z uchodźcami oraz pracownika niemieckiego CSU usiłującego zamknąć otwarte granice państwa.

Jakiego karnawału chcemy? Można się spodziewać, że ten najsłynniejszy z Rio de Janeiro, jest dla obecnej władzy zbyt wyuzdany, gdyż dużo w nim nagości. Karnawał z Dusseldorgu też jest zły, choć rozsądek podpowiada, że zdrowy dystans, zwłaszcza do świata polityki, jest wskazany, zwłaszcza w dobie międzynarodowego kryzysu zagrażającemu wizji zjednoczonej Europy. Rzeczypospolita Obrażona – niestety – również ustaje od tej wizji. Szkoda. Potęga politycznej karykatury, inteligentnej satyry czy kabaretu jest nieocenionym źródłem wiedzy dla dyplomacji. Czas przestać się obrażać. Czas wyciągać wnioski.

Przeczytaj jeszcze