Lecz się sam

Ponad 2,5 tysiąca lekarzy podpisało już deklarację mówiącą o tym, że prawo Boskie ma pierwszeństwo nad prawem ludzkim. Manifestacji poglądów towarzyszyło złożenie na Jasnej Górze kamiennych tablic łudząco przypominających tablice Mojżeszowe.

Powiem wprost: nie wiem, jak dokładnie brzmią obecne regulacje prawne dotyczące ratowania i ochrony życia oraz zdrowia człowieka, ale Ewa Kopacz, obecna Marszałek Sejmu, były Minister Zdrowia i lekarz-pediatra przy okazji, zapewnia mnie właśnie z teleodbiornika, że pacjent jest najważniejszy. Klauzula sumienia zapewnia natomiast lekarzowi prawo do odstąpienia od wykonania czynności, jeśli byłaby ona niezgodna z jego przekonaniami.

Konstytucja gwarantuje pacjentom prawo równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej. Dopełnieniem ustawy zasadniczej jest Karta Praw Pacjenta. Wszystko powinno być jasne wobec słów Ewy Kopacz, reszty dopełnia litera prawa. Okazuje się jednak, że kolejny raz jest to litera trudna do wymówienia w Polsce i tradycyjnie mamy bałagan.

Obrona własnej wiary, publiczne wyznawanie jej i sprecyzowanie własnego systemu wartości uważam za czyny godne chwały. Mam wiele szacunku do Szymona Hołowni, któremu katolicyzm w najmniejszym nawet stopniu nie przeszkadza w byciu showmanem i prowadzeniem programów talent show. Z rezerwą podchodzę do deklarowanej wiary polityków, podobnie zresztą podchodzę do wszystkiego, co deklarują. Z kompletną dezorientacją przyjęłam natomiast informację o Deklaracji Wiary Lekarzy sporządzonej w ramach hołdu dla Jana Pawła II.

To od nich zależy życie i zdrowie ludzkie. Ich pracy zawdzięczamy zapobieganie poważnym chorobom oraz interwencje w groźnych dla ludzkiej egzystencji wypadkach. Mam jednak mieszane uczucia co do tej grupy zawodowej. Wielu moich znajomych studiuje medycynę i życzę im jak najlepiej. Sobie zaś życzę, by nie popadli w liczne zboczenia zawodowe, bo nasza znajomość mogłaby się zakończyć. Sposób, w jaki większość lekarzy odnosi się do swoich pacjentów pozostawia wiele do życzenia, jednak w trosce o dobry nastrój moich czytelników, nie będę przytaczać konkretnych wypowiedzi. Tym razem wypowiedzieli się masowo w obronie wiary i przekonań wynikających z nauczania Kościoła katolickiego.

Tablice przedstawiające Deklarację Wiary Lekarzy. Fot. Grzegorz Skowronek AG
Tablice przedstawiające Deklarację Wiary Lekarzy. Fot. Grzegorz Skowronek AG

Jak widać powyższe tablice dotyczą jedynie płciowości i płodności ludzkiej. Moim głównym zastrzeżeniem co do treści jest użycie słowa „niewiasta”, wobec tej, która została stworzona na obraz Boży. Jako autorka takiej, a nie innej pracy licencjackiej, mam świadomość etymologii tego wyrazu, jednak w kontekście ważnych uchwał (a chyba po to ta tablica jest, by coś uchwalać lub wychwalać) uważam je za mocno anachronicznie.

Mówiąc jednak poważniej, wspominane tablice wprowadzają wiele zamętu. Obecny zapis o klauzuli sumienia zapewnia lekarzom i farmaceutom prawo do niepodjęcia czynności stojącej w opozycji z ich światopoglądem. Rodzi się pytanie: czy lekarz służąc człowiekowi ma prawo eksponować swój światopogląd w miejscu pracy? Pytam czysto retorycznie. Bo co, jeśli za chwilę nauczyciele historii powiedzą, że nauczanie o nazistach godzi w ich przekonania i odczucia estetyczne? Wytną całą II wojnę światową  z programu? A jeśli sprzedawczyni w sklepie jest wegetarianką? Nie „skasuje” klientowi kurczaka?

Możliwe, że wyczuwacie ironię w powyższych słowach i bardzo dobrze, że ją wyczuwacie. Nie będę pisać o tym, że lekarz to zawód wysoko opłacany, więc lepiej, by nie gwiazdorzyli, bo nie lubię zaglądać do cudzych kieszeni (do własnej też nie lubię, bo przeważnie mnie to nieprzyjemnie rozczarowuje). Pragnę natomiast zwrócić uwagę na brak spójności w powyższej deklaracji. Napisano bowiem:

UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne.

Co zatem z transplantacją? Doktor Marek Szczyt (ten od chirurgii plastycznej z TVN) często powtarza, że nie da się leczyć bez dotykania. Jak więc nie dotykać tego, co nietykalne? Aż w końcu: co z guzami, torbielami oraz innymi naroślami, które deformują człowieka? Czy wolno usuwać to, co wyrosło na tym, co święte? W tej samej deklaracji napisano, że ciało podlega prawom natury. Choroba jest wpisana w naturę człowieka od początków ludzkości. Czy wynika z tego zatem, że nie należy w nią ingerować?

Bojowi lekarze zapewniają, że nie chcą indoktrynować. Tymczasem powyższa Deklaracja Wiary Lekarzy wiąże się z odmówieniem wykonywania czynności zawodowych z przyczyn ideologicznych. Mnie by za takie coś zwolnili. Oczywiście, nie jestem lekarzem. Czy mogę jednak zrzeszyć wszystkich korektorów i redaktorów, by sporządzić własną deklarację oznajmującą o tym, że nie będę podejmować tekstów uderzających w moje przekonania? Przepraszam Pana, ja tego tekstu nie poprawię, bo jest o Mozilli, a ja fanatycznie wyznaje Google Chrome.

Słusznie zauważają komentatorzy, że wystąpienie lekarzy na Jasnej Górze to poszerzenie prawa, które już im przysługuje. Jest ono jednak bardzo niedorzeczne. Ewa Kopacz wyjaśniała dziś, że lekarz odstępujący od wykonania czynności ma obowiązek wyznaczenia zastępcy, który zadania się podejmie oraz niezwłoczne poinformowanie o tym fakcie przełożonego. Czy to czasem nie jest hipokryzja? Farmaceuta nie sprzeda dziewczynie tabletek, ale zrobi to konkurencja? Przecież i tak na jedno wychodzi, tym samym farmaceuta ów przyczynia się do tego, co określa mianem grzechu, z tym, że nie będzie brał w nim udziału. Nie zapobiegnie mu jednak także. Błędne, durne koło.

Według komentatorów Deklaracja Wiary Lekarzy to wystąpienie przeciwko prawu kobiet, bo wymierzone jest w zdrowie reprodukcyjne, jak podkreśla Karolina Więckiewicz, prawniczka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Obawia się ona, że rozszerzenie klauzuli sumienia (której przecież nikt nie zabrania stosować!) może doprowadzić do nadużyć.

Ta deklaracja stawia własne przekonania lekarzy, zasady wiary, które nie są uniwersalne (a reprezentowane przez sporą grupę lekarzy), ponad nie tylko z ustawowymi zasadami wykonywania zawodu, ale zasadami etyki zawodowej, przysięgą Hipokratesa, deklaracją kierowania się dobrem pacjenta. Często będąc z nimi w sprzeczności – podkreśla Karolina Więckiewicz.

Przypominam sobie Tomasza Judyma oraz Bernarda Rieux. Obaj byli lekarzami na kartach literatury. Pierwszy z panów służył człowiekowi, by spłacić dług społeczny – wszystkie okoliczności, które doprowadziły go od realizacji planów zawodowych. Drugi zaś walczył z dżumą w mieście dotkniętym zarazą. Jest przykładem postaci „świętej bez Boga”, czołowym przedstawicielem egzystencjalizmu ateistycznego. Mimo wszystko funkcjonuje jako wzór postępowania i służby drugiemu człowiekowi, bo całkowicie poświęcił się walce o życie ludzkie.

Jestem przeciwniczką aborcji i eutanazji, co chyba wiedzą stali czytelnicy bloga, jednak nie podoba mi się Deklaracja Wiary i Lekarzy, bo jest naszpikowana ideologią, przybiera więc charakter otwartej walki. Byłabym natomiast za taką deklaracją katolicką, która – zgodnie z nauczaniem Chrystusa-Lekarza Dusz – zobowiąże lekarzy do traktowania wszystkich swoich pacjentów z miłością i szacunkiem – cnotami, które patrząc przez pryzmat chrześcijaństwa, powinny przyświecać każdemu wierzącemu. Zgodnie z proponowanymi przeze mnie wartościami, lekarz powinien zwracać się do pacjenta bez pogardy oraz sarkazmu, wykonywać swoje zadanie na sto procent nie tylko w ramach płatnych prywatnych wizyt oraz przede wszystkim z kompetencją badać każdy przypadek: od zwykłego osłuchania po wypisanie recepty. Do takiego lekarza aż chce się chodzić. Póki co pozostaje mi włączyć TVN i podziwiać lekarzy-aktorów.

Przeczytaj jeszcze

  • wyzimir

    Prawa natury to „prawo naturalne” nurt etyki przeciwstawny do prawa pozytywnego.

    To, że „ciało jest nietykalne” oznacza, że nie można mu szkodzić.

    Przysięga Hipokratesa: „Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i zdolności ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy.
    Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka na poronienie. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją.”

    • kociarz

      W tej samej przysiędze są takie słowa: „Nie będę kroił, nawet cierpiącego na kamień”
      „prawideł, wykładów i całej pozostałej nauki będę udzielał swym synom, synom swego mistrza oraz uczniom, wpisanym i związanym prawem lekarskim, poza tym nikomu innemu”

      Ta przysięga jest mocno przestarzała. W powyższych fragmentach ujawnia, że 1) lekarze mają chronić tajemnicę zawodu przed obcymi i 2) zostawić chirurgię „tym, którzy to rzemiosło wykonują”. Oddziela chirurgów od lekarzy i medycyny!

      • Mateusz

        Przysięga wywodząca się z Korpusu Hipokratejskiego w przytoczonej przez Ciebie formie była stosowana jedynie w starożytności. Oddzielenie chirurgii od medycyny było na przestrzeni dziejów bardziej lub mniej wyraźne, współcześnie, rzecz jasna, taki podział nie ma miejsca. Obecnie lekarze składają Przyrzeczenie Lekarskie zgodne z treścią Deklaracji Genewskiej.

        • kociarz

          No tak. Dlatego uważam, że odwoływanie się do przysięgi Hipokratesa za śmieszne.

  • Trzeba zdać sobie sprawę z jednej rzeczy, każdy człowiek na swoje sumienie. I lekarz, czy farmaceuta nie powinien obnosić się ze swoimi poglądami. Mam wrażenie, że niektórzy mogą mieć wytłumaczenie dla swoich błędów. Oni to robią, bo dziedzictwo JPII. Szczerze nie przemawia to do mnie. Co więcej uważam, że jeśli jest się rozsądnym człowiekiem, to nie powinno nawet dopuszczać się do takiego absurdu. Nie uważam, że aborcja czy eutanazja jest dobra. Jednak czasami może lepsza, niż żeby matki mordowały dzieci po ich narodzinach.

    • Nie o to chodzi, że mordować. Już pisałam aborcja to nic dobrego, ale w niektórych przypadkach jest mniejszym złem. Owszem może aborcja w 8 mc ciąży nie jest normalna, i powinno być pewne ograniczenie. Człowiek powinien mieć prawo wyboru, bo nikt z nas nie wiem, co i nas może spotkać. Po za tym ja nie powinnam wnikać w czyjeś sumienie i każdy powinien za swoje sumienie odpowiadać sam. Nie powinno się pozwalać klerowi sterować naszym życiem. Szczerze jak patrzę na to to myślę, że może dobrym byłaby delegalizacja nie tyle Chrześcijaństwa, co Konkordatu.

  • Mateusz

    Jedna uwaga do tekstu: zgodnie z polskim prawodawstwem farmaceutom nie przysługuje „klauzula sumienia”. Takiej możliwości nie przewiduje Ustawa „Prawo Farmaceutyczne”, a postulat wprowadzenia takiej regulacji został skrytykowany przez Komitet Bioetyki przy Prezydium PAN w oficjalnej opinii w drugiej połowie ubiegłego roku.

    • Dziękuję, Panie Mateuszu. Tak jak napisałam na początku artykułu, powołałam się na to, co mówiła pani Kopacz. Jak widać, politykom brakuje podstawowych informacji na tematy, o których rozmawiają w mediach… Tym bardziej dziękuję za Pana głos!

  • Kamila

    podejrzewam, że farmaceuta sprzeda te tabletki, bo gdyby tak odmawiał, to apteka przestanie zarabiać. to samo będzie z lekarzami. w ramach NFZ odmówi, ale prywatnie zrobi … ale zgadzam się, że będzie to mocno nadużywane. niestety społeczeństwo robi się nam coraz bardziej świętojebliwe … to straszne, że czyjś światopogląd coraz bardziej wpływa na nasze życie 🙂
    gdy Talibowie wchodzili do Kabulu w Afganistanie, to z dnia na dzień represjonowana społeczeństwo. wg Mułłów, którzy wprowadzili od razu prawo szariatu kobieta nie ma prawa do leczenia. a jak jest chora to niech umiera. a jeszcze niecałe 20 lat temu tamtejsze piękne kobiety chodziły w mini spódniczkach i szpilkach …. pozdrawiam