Kultura narodowa? Idź do mięsnego!

Bodajże Johann Wolfgang Goethe powiedział, że aby poznać kulturę i ogólne wychowanie narodu, wystarczy udać się do publicznej toalety. Tymczasem ja, Joanna Kwasigroch, 182 lata po śmierci wybitnego niemieckiego dramaturga ogłaszam: Chcecie poznać kulturę narodu? Idźcie do mięsnego!

Po wyroby mięsne chodzę 2-3 razy w tygodniu. Zawsze wybieram ten sam sklep – decyduje o tym odległość oraz jakość, do której się przyzwyczaiłam. Tak samo, jak przyzwyczaiłam się do wielu ostrych spięć w kolejce po żeberka, pasztety i inne produkty pochodzenia zwierzęcego.

No właśnie, my ludzie (a przynajmniej znaczna większość) jesteśmy zwierzęcożerni, a potrafimy zachowywać się gorzej niż zwierzęta, przejmując od naszych czworonożnych przodków (chodzi mi o biblijną genezę, bo według Księgi Rodzaju Bóg najpierw stworzył bydło, potem człowieka, nie doszukujcie się u mnie jakichś ewolucyjnych poglądów) wściekłe, zdeterminowane instynktem przetrwania nawyki.

Poprzednio zaiskrzyło w kolejce, gdy pani stojąca za mną powiedziała do ekspedientki mniej więcej takie słowa:

Ruchy kobieto, toć ja bym dziesięć razy zdążyła do miasta pojechać!

Przez chwilę zwątpiłam w to, gdzie naprawdę się znajdujemy. Owszem, Sołacz to dzielnica bardzo malownicza i zielona, ledwo przypominająca przestrzeń miejską (lecz tramwajowa „dziewiątka” i „jedenastka” jednak przecinają tory), ale przecież to  nadal Poznań. Zdumiona geograficzną niewiedzą pani stojącej za mną odparłam:

To niech pani jedzie dziesięć razy do miasta, bo robi pani wiochę!

Może nie był to szczyt kultury z mojej strony, jednak na chamstwo zwykłam odpowiadać chamstwem. Pani z kolejki nic mi nie odpowiedziała, za to otrzymałam gromkie brawa od lekko podchmielonego pana obok. Aplauz uwieńczył wulgaryzmem, którego przytaczać nie będę, ale zrozumiałam, że były to wyrazy uznania dla mojej osoby.

To stara historia, dziś wydarzyła się nowa. Sceneria ta sama, czyli dział mięsny w pobliskim markecie. Stoi za mną pewien pan. Sądząc po zawartości koszyka, kiełbasy służyć mu będą wyłącznie jako zagryzka, ewentualnie szybkie śniadanie na kaca-mordercę. Klnie, gorączkuje się i obraża ekspedientki. Powiedziałam mu całkiem spokojnie, że przeszkadza mi w zakupach, bo własnych myśli nie słyszę. Szybko zostałam okrzyknięta wredną cycatką (ależ to chyba komplement?) i dowiedziałam się, że do mnie ów pan się nie zwraca. Odparłam więc, że zgoda, ale ja zwracam się do niego, gdyż utrudnia mi racjonalny wybór produktu.

Kto to k**** widział takie kolejki do ch** pana, niech się pani tak nie mądruje!

Człowiek w wieku tego pana powinien pamiętać czasy, w których kolejki były znacznie dłuższe i rozumieć ten fakt. I tak – to też mu powiedziałam. Wyzwał mnie raz jeszcze, po czym wdał się w ponowną kłótnię z ekspedientkami. Szybko pojawił się ochroniarz i ostudził wojowniczy zapał tego pana. Spotkałam go ponownie przy kasie i uśmiechałam się w duchu, gdy niezmiernie długo zajmowało mu odliczenie kwoty, która wyświetliła się na kasie. No co? Przez niego musiałam czekać, prawda? Przy okazji podsłuchałam, jak zwierzał się pani za ladą, że taka wredna cycata małpa niemile go potraktowała, jak kiełbaskę kupował. Na szczęście ekspedientką okazała się moja znajoma, która bez wyrazu współczucia podała mu dwie butelki wódki i mrugnęła do mnie okiem.

Kilka faktów na sam koniec. Nie napisałam tego postu po to, żeby pokazać, jaka jestem fajna i jakie tekściki puszczam w napływie kolejkowych emocji. Mam ogromny szacunek do ludzi pracujących za ladą i podziwiam ich zimną krew – nie wiem, czy potrafiłabym obsługiwać kogoś, kto nie ma ani krzty szacunku do mnie. Swoją drogą kolejny raz przewija się dzisiaj w mojej blogowej działalności motyw, że za komuny było lepiej. Choć sama tak naprawdę niewiele wiem o tych czasach, bo w nich nie żyłam (jednak na zajęciach z historii literatury polskiej co tydzień poznaję najwznioślejsze hasła socrealizmu, pani profesor powtarza je z uporem maniaka), to coś musi być w tej tęsknocie za ustrojem minionym. Przeczytałam dziś, że jednym z cudów socjalizmu było to, że mimo, iż niczego nie było, każdy miał wszystko. I jeszcze odstał za tym pokornie w kolejce!

Prośba do wegetarian odwiedzających bloga: Nie piszcie, że wystarczy rzucić mięso, by zmienić zdanie na temat naszej kultury narodowej. Takich scen doświadczam nawet stojąc przed kioskiem za biletem.

Przeczytaj jeszcze

  • emka

    Joanna, Ty pyskaty dzieciaku:) gdybys byla moja klientka mialabys same znizki z tytulu walki o godne traktowanie ekspedientek;) a fragment o wrednej cycatej malpie rozbawil mnie do lez. az boje sie przyjezdzac na kawe, bo jeszcze sie udlawie pod wplywem Twoich tekstow. :*

  • Nie tylko w mięsnym można usłyszeć takie teksty. Niestety świadczy to o bardzo niskim poziomie kultury naszego społeczeństwa. Dzięki za obalenie mitu, że to tylko młodzież nie potrafi się zachować w miejscach publicznych! Pozdrawiam

  • sabina T-P

    Też wielokrotnie słyszałam stwierdzenie, że „za komuny było lepiej”. Sama odczuwam tęsknotę za tymi czasami, bo byłam wtedy małą dziewczynką i żyło się tak jakoś …spokojniej:). A w bezpośrednim kontakcie z klientami trzeba mieć naprawdę anielską cierpliwość! Fajny post i blog, pozdrawiam!

  • krzcis .

    Wnioskuję z kierunku Twoich studiów(zajęcia z historii literatury polskiej), iż sformułowania”I jeszcze odstał za tym pokornie w kolejce” oraz „stojąc przed kioskiem za biletem” to prowokacje, tak?

    • Prowokacje?

      • krzcis .

        Prowokacje językowe, oczywiście.
        Czy też na Uniwersytecie im.Adama Mickiewicza nie wspominają przyszłym dziennikarzom, iż w języku polskim w kolejce stoi się PO coś, a nie ZA czymś?

        • Mówią i nie mówią. 🙂 Tekst pisany na szybko pod wplywem kolejkowych emocji, a moze i tez celowa stylizacja na język rosyjski, gdzie chodzi się „za pokupkami”. Myślałam o tym zwrocie przy pisaniu, gdyż wyobraziłam sobie kolejki sklepowe czasów, w których nie żyłam, a że Polska Republika Ludowa obfitowała w rusycyzmy, nie muszę wspominać.

          • krzcis .

            O widzisz, i to już jest jakieś wyjaśnienie.
            Rozumiem kolejkowe emocje, podziwiam Twoje kulturalne(relatywnie oczywiście do interlokutora-chama) reakcje.
            Tym bardziej byłem zaskoczony takim szkolnym błędem, teraz już rozumiem celowe użycie.
            Stąd było moje pierwotne pytanie o prowokacje 😉
            Przez te rusycyzmy do dziś część z nas wyraża się niepoprawnie i niechlujnie, a Twoją rolą nieść przed nimi kaganek 🙂

          • Tak, masz rację. Postaram się wystrzegać takich błędów, choć studiując jednocześnie filologię rosyjską, czasem myśli plączą się nie tak, jak powinny;)

  • dlaczegowciazyrosnastopy

    Aby poznać kulturę i ogólne wychowanie narodu, zapraszam do urzędu 🙂
    Ps. Może faktycznie przerzuć się na włoszczyznę 😛 po co się tyle denerwować 😀