Jak wsiadłam do pociągu i nie zginęłam

Wracając do Poznania postanowiłam skorzystać z usług PKP, jak zwykle zresztą. Tym razem nie wiedziałam jednak, jak wielkie niebezpieczeństwo na mnie czyha.

Czas podróży postanowiłam wykorzystać na naukę podstaw psychologii. Droga była długa, choć pokonywana pospiesznym środkiem komunikacji, co pozornie skraca dystans. Nie chciałam jednak, aby czas mijał szybko, bo materiału było sporo. Niedzielny egzamin obejmował zagadnienia z psychologii społecznej, rozwojowej i klinicznej. Przeglądając materiał dotyczący klasyfikacji zaburzeń wieku wczesnoszkolnego, dopadło mnie drobne rozproszenie. Była to z pewnością zasługa deszczowych scen rozgrywających się za oknem, choć przyznam, że jest to moja ulubiona aura na czas pociągowych wojaży. Nie zawsze jednak sprzyja nauce przyczyniając do swobodnych ucieczek myśli.

W związku z tym postanowiłam dokonać przeglądu wydarzeń z kraju i ze świata. Wśród tych, które znam już jak najbardziej natrętne reklamy (Trybunał Konstytucyjny powoli zaczyna mi brzmieć niczym Przebojowa kukurydza Bonduelle!) pojawiła się taka, która na chwilę zatrzymała krew w moich żyłach. Nazwy pociągów PKP propagują okultyzm i komunizm!

Wszystko to za sprawą posła klubu Kukiz’15, według którego niektóre ze składów przemycają niebezpieczne treści. Dla przykładu Dionizos, Światowid Sedina afirmują mityczne i pogańskie bóstwa. Gombrowicz z kolei to promocja postaci, której w żaden sposób nie należy promować. Adam Andruszkiewicz – bo o nim mowa – złożył w tej sprawie  interpelację do ministra infrastruktury i budownictwa ws. nazewnictwa pociągów. Argumentował, że kolejowa nomenklatura powinna być elementem polityki historycznej  oraz kształtowania pamięci pasażerów.

Lekko przerażona postanowiłam rozejrzeć się za wyświetlaczem, na którym widnieje nazwa mojego składu. To, co przeczytałam, brzmiało jak wyrok. Błyskawica.  – A więc po mnie – pomyślałam. W prawdzie nie jest to okultyzm, ani komunizm, jednak termin ów nie prognozuje niczego dobrego. Za oknem ciemniało coraz bardziej, a strugi deszczu dzieliły krajobraz na coraz mniejsze niewyraźne części. Oczyma wyobraźni widziałam już błyskawicę rozrywającą pociąg na strzępy. Byłaby to oczywiście kara za promocję… no właśnie, czego?

Zejdźmy na ziemię, bo przez posła Andruszkiewicza poniosła mnie ułańska fantazja. Obawiam się, że Polskie Koleje Państwowe mają znacznie większe problemy niż niewinne nazwy tabliczek sygnujących relację pociągu. Połączeń jest coraz mniej, okresy przesiadek coraz dłuższe, a składy pociągów niewystarczające w okresach wzmożonych migracji pasażerów. Pendolino jeździ puste, co chyba postanowiło odbić sobie minutą… yyy… strefą ciszy. Tak, powstała takowa. W wyznaczonych wagonach ekskluzywnego pociągu nie wolno słuchać muzyki, prowadzić rozmów telefonicznych i w ogóle wydawać żadnych dźwięków. – Poproszę bileciki do kontroli – wyszeptał przerażony konduktor…

Drugi wątek – polityka historyczna. Wolałabym, aby tą wiekopomną chwilą na kolei, którą zapamiętają potomni, był rok bez usterek. Terminowo wyremontowane stacje i dworce, żadnych opóźnień, planowe przyjazdy i odjazdy czy brak niespodziewanych zmian peronów. Słowo daję, że zapadłoby to w pamięć lepiej niż wyświechtane nazwy składów. Andruszkiewicz chyba chciałby zmonopolizować polską kolej, przynajmniej pod względem nomenklatury. Bo czy nie wiedział, ze obok nazw złych, są też nazwy lepsze, bardziej polskie. Jest Mieszko, jest Pomorzanin, z powodzeniem kursuje Bałtyk?

A Gombrowicz? Dlaczego dostaje się Gombrowiczowi? Czyżby tylko dlatego, że swoją rewelacyjną powieść zatytułował „Transatlantyk”? Panie pośle, jest wolność wyboru. Witold wybrał kurs transatlantykiem. Głupio byłoby mi czytać „Pendolino”. Sama też następnym razem zastanowię się dwukrotnie, zanim wsiądę do Błyskawicy. Z jednej strony podróż minęła błyskawicznie. Z drugiej jednak – chyba nie warto kusić losu. 

Przeczytaj jeszcze

  • Słyszałam o tym. Pociągi ponazywano imionami mitycznych* bóstw np. Świętopełk i Czcibor. To wystarczy za wszystko, autora tych bzdur nawet nie trzeba obrażać, bo sam to robi. Mieszko I wraz młodszym synem i bratem przekręcają się w grobie.

    *zna ktoś jakieś inne bóstwa, nie mityczne?