Jabłko niezgody

Jabłko jest bardzo ważnym symbolem w kulturze. Jego metaforyka kształtowała się bardzo różnorodnie na przełomie wieków. Wystarczy odwołać się do mitologii greckiej oraz do złotego jabłka wyrzuconego przez boginię Eris podczas wesela Tetydy i Peleusa. Owoc miał być nagrodą dla najpiękniejszej kobiety.

O ten zaszczytny tytuł konkurowały Hera, Afrodyta i Atena. Niewinne „wybory miss” stały się zaczątkiem trwającej dziesięć lat wojny trojańskiej, a my – zupełnie bezmyślnie – jemy jabłka na potęgę, niby na złość Putinowi.

Innym ważnym tropem literaturoznawczym (nie ujmując oczywiście wartości sakralnych Biblii) jest Księga Genesis oraz opisany w niej topos stworzenia świata. Bóg stworzył człowieka, aby ten zapanował nad resztą stworzenia, a w środku Edenu ustanowił drzewo poznania dobrego i złego. Jednocześnie uznał, że nie ma potrzeby przeznaczania odrębnego obszaru Raju na garderobę pierwszych ludzi i puścił ich nago. Tak mówi Pismo święte.

Niestety, Adam i Ewa okazali się nieposłuszni. Kobieta, wbrew zakazowi Jahwe, postanowiła zjeść zakazany owoc i podała go także mężczyźnie. Znaczenie tego gestu zostało uznane przez Kościół za pierwszy grzech i to ogromnej wagi, gdyż spowodował wygnanie ludzi z Ogrodu. Antropologia tłumaczy go zupełnie inaczej. Ewa, sięgając po jabłko, tak naprawdę sięga po ratio, czyli staje się istotą samodzielnie myślącą. Dość wspomnieć, że czyni to z własnej inicjatywy, choć – istotnie – skuszona przez węża. Ten niecny występek moglibyśmy zatem uznać za narodziny racjonalizmu, którego oficjalnie doczekaliśmy się dopiero na przełomie wieku XVII i XVIII. Konkludując dochodzimy do wniosku, że mądrość zaistniała dzięki kobiecie, która postanowiła skierować się ku tajemnej wiedzy. Jednocześnie zagwarantowała też istnienie największych sieci odzieżowych dając zatrudnienie milionom ludzi związanych z branżą modową. Co by bowiem było, gdybyśmy nadal pozostawali nadzy?

Adam i Ewa
Wygnanie pierwszych ludzi. Źródło: Google

Teologiczną rozprawę wartościującą postawę Ewy w Raju mam już za sobą, choć nadal czekam na termin obrony postawionych przeze mnie tez. Dzisiaj chciałabym skupić się na jabłkach w zupełnie inny sposób. Zjadanie ich na złość Putinowi oraz fotografowanie się z nagryzionym owocem może przynieść konsekwencje dość zbliżone do mitologicznej wojny trojańskiej oraz do biblijnego wygnania ludzi z Raju.

Wartości odżywcze jabłek są powszechnie znane i nawet dzieci wiedzą, że warto po nie sięgać, by uzupełnić zestaw niezbędnych mikroelementów w organizmie. Akcja „Jedzmy jabłka” mogłaby cieszyć się powodzeniem jako profilaktyczne zarządzenie Ministerstwa Zdrowia. Jedzenie ich „na złość” stanowi jednak ekspozycję naszych najgorszych cech narodowych: jesteśmy złośliwi i lubimy prowokować. A lwa drażnić nie warto.

Konfliktem Rosji i Ukrainy żyjemy już od dawna. Również w tej okoliczności lubowaliśmy się w gestach, jak „Minuta ciszy za ofiary Majdanu”, czy światełka zapalane w witrynach okien jako symbol solidarności z ogarniętą kryzysem Ukrainą. Co nowocześniejsi zmieniali swoje zdjęcia na Facebooku lub przesyłali wirtualne łańcuszki pokoju. Tymczasem potrzebne było realne wsparcie. Takie również nadeszło i tutaj ogromne ukłony czynię w kierunku Kościoła i organizacji charytatywnych. Trudno jednak powstrzymać się od komentarza, że wszelkie przejawy „e-wsparcia” są po prostu groteską w obliczu litrów przelewanej krwi. Rany potrzebują opatrzenia, a zmarli godnego pochówku. Przede wszystkim jednak w takiej sytuacji najważniejsi są ci, którym udało się przeżyć. Wirtualne znicze, łańcuszki i minuty ciszy nie staną się przyczynkiem do zbawienia poległych. A jeżeli już poruszamy się w tematyce wirtualnej: nie sądzę, by zdjęcia z jabłkami przyczyniły się w pożądany przez nas sposób do nagłej odmiany zdania Putina. Piszę o tym, ponieważ słyszałam, że ta akcja ma przyszłość i stanowi realne narzędzie nacisku.

Ogryzek
Jaki kraj, takie oręże… Źródło: Google

Wspominałam już o tym, że według mnie trzecia wojna światowa wybuchnie na Facebooku? Ogłoszenie przez Moskwę embarga na polskie owoce i warzywa to odpowiedź na unijny zakaz kupowania rosyjskich obligacji oraz wstrzymanie sprzedaży broni oraz technologii przyczyniających się do eksploatacji złóż ropy oraz łupków. Zauważmy, jak odmienny jest to kaliber. Telewizja oraz minister rolnictwa i rozwoju wsi, Marek Sawicki, próbowali nam wmówić, że rosyjscy konsumenci uwielbiają polskie jabłka i z pewnością uda im się wywrzeć nacisk na Putina, by wycofał swoje rozporządzenie. Jak bardzo trzeba być naiwnym, skoro od miesięcy prezydent Rosji nie potrafi wycofać oddziałów zbrojnych z Majdanu? Nadal wierzycie, że wycofa zakaz polskich jabłuszek i wisienek?

Inna sprawa: czego spodziewała się Unia Europejska nakładając sankcje na Rosję? Uważam, że embargo na owoce i warzywa to czyn o charakterze symbolicznym lub po prostu wyciągnięta w górę żółta kartka. Kolejnym krokiem może być zakręcony kurek z gazem, lecz fala twitterowych i facebookowych zdjęć z ogryzkiem dla Putina będzie nas zalewać w dalszym ciągu, jakby konsekwencji miało nie być. Polacy to bardzo mądry naród, szczególnie po poniesionej szkodzie.

Poparcie dla rosyjskiego prezydenta wynosi ponad osiemdziesiąt procent, co jest wynikiem rekordowym. My, Polacy bardzo często powołujemy się na patriotyzm, jako wartość niezwykle istotną i bezcenną. Przestańmy się łudzić: nic nie dadzą nasze jabłkowe protesty, gdyż Rosjanie – choćby nie wiedzieć, jak bardzo uwielbiali nasze owoce – zrezygnują z nich w imię wyższych, ideologicznych pobudek. Darzą swojego włodarza nieograniczonym wręcz poparciem i wierzą, że ten nie może się mylić. To brutalne i niesprawiedliwe, bowiem odcienie embarga najbardziej dotkną polskich sadowników. Być może będzie to także cios w popularność Prawa i Sprawiedliwości na polskiej wsi. Partia Jarosława Kaczyńskiego obiecała bowiem, że nasze jabłka staną się polskim produktem eksportowym na ogromną skalę, oraz że z powodzeniem zdominują rynek europejski. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że było to kolejne nośne hasło, które miało umacniać przewagę PiSu nad Polskim Stronnictwem Ludowym również walczącym o względy na polskiej wsi. Dość wspomnieć, że to Jarosław Kaczyński najgłośniej ubiegał się o sankcje dla Rosji. Innym zagadnieniem, które warto przeanalizować, są idee przyświecające projektantom loga partii Jarosława Gowina, Polski Razem (zielony owoc-bohater tego artykułu). No i masz, babo, jabłko…

Sięganie po jabłka – jak uczy nas cywilizacyjny dorobek dziejów – bywa ryzykowne i zawsze powinno być poprzedzone skrupulatnym przemyśleniem. Czerwone i soczyste owoce mogą okazać się krwistoczerwoną płachtą zarzuconą Władymirowi Putinowi. Nie jedzmy więc ich na złość, bo ta szkodzi piękności i wprowadza zbędne, negatywne emocje. Jedzmy je na zdrowie!

Przeczytaj jeszcze

  • Błąd jest jeden w polskiej polityce eksportowej – Rosja. Kraj, który w znacznym stopniu jest azjatycki, w którym Syberia od lat walczy o niepodległość. Rdzenni Rosjanie nie dość, że są mniejszością to na dodatek wymierającą. Dokładając do tego rosnący w siłę islam w tym ogromnym kraju może się dla nas źle skończyć. Nie ujmując nic islamowi, ale to wewnątrz tej religii jest najwięcej fundamentalistów. Może to najwyższy czas żeby pokazać Rosji zad i zacząć przestawiać Polaków na inne gałęzie rolnictwa i życia w ogóle? Patrzmy na lekcję z zaborami i przemysłem w tle 😉