Czego potrzebujesz, Polsko?

Trochę żałuję, że nie ma mnie teraz w Poznaniu. Nie poczułam atmosfery jubileuszu 1050-lecia chrztu Polski tak, jak mogłabym ją poczuć, czyli w postaci korków, wyczyszczonych na ten czas ulic, flag państwowych na masztach najważniejszych budynków oraz uśmiechów gospodarzy, którzy życzliwie przyjęli Prezydenta.

Przy odrobinie szczęścia może jutro coś się jeszcze dla mnie ostanie. Jest to oczywiście ważne wydarzenie, wszak odbyło się pierwsze w historii spotkanie Zgromadzenia Narodowego poza Warszawą. Niechybnie, jest to powód do dumy. Mniej powodów dostarcza natomiast szereg kontekstów powiązanych z jubileuszem oraz wydarzeń sąsiadujących.

Dokonując monitoringu wydarzeń minionego tygodnia można odnieść wrażenie, że był to bardzo burzliwy okres.  W niechlubnym kalendarium znalazła się sprawa Paetza, głosowanie Zwiercan w imieniu Morawieckiego oraz kontrowersje wokół rezolucji europejskiej. Wielu emocji przysporzyła także kolejna rocznica katastrofy pod Smoleńskiem oraz związana z nią nowa wersja nagrania, którą udostępniono w mediach.

Może jest to przypadek, że akurat teraz miały miejsce wydarzenia o negatywnym zabarwieniu. Nie, nie przypadek – nie sądzę. Mam wrażenie, że od dłuższego czasu na płaszczyźnie politycznej nie dzieje się nic dobrego. Nie oznacza to, że dzieje się całkiem źle. Ośmielę się stwierdzić, że dzieje się bardzo dobrze i bardzo na pokaz.

Kiedy umierał papież, wrogie kluby piłkarskie zawierały sojusze. Delikatną odwilż można było odczuć także w polityce. Tych samych emocji doświadczyliśmy w dzień katastrofy smoleńskiej. Każda kolejna rocznica jest natomiast spektaklem wzajemnej niechęci, bo my-Polacy zasłużyliśmy na prawdę o tym, co wydarzyło się naprawdę.

Do czego zmierzam. Prezydent Andrzej Duda podczas dzisiejszej uroczystości przypomniał słowa Jana Pawła II. Polska potrzebuje Europy, Europa potrzebuje Polski. Te słowa chyba nie do końca pasują. Papież wypowiedział je w 1997 roku, a więc jeszcze przez przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Doszukiwano się w nich wówczas papieskiej aprobaty wobec polskich dążeń integracyjnych. Jaka jest dzisiejsza relacja Rzeczypospolitej z Europą? Rezolucja? Nic warty dokument. Werdykt Komisji Weneckiej? A dlaczego ktoś się w ogóle wtrąca w polskie sprawy? Sugestie w sprawie Konwencji Antyprzemocowej? A po co to komu? Przecież mamy SWOJE prawo.

Dziwnym trafem stanowisko, o którym piszę, jest tożsame ze stanowiskiem przedstawicieli partii, z której wywodzi się Prezydent Andrzej Duda. Człowiek wykształcony, oczytany. Byłoby dobrze, gdyby jeszcze dano mu prawo do samodzielnego myślenia. W moich oczach jest to człowiek zaprogramowany, czego dowiodły odmienne charaktery wypowiedzi Prezydenta i Prezesa podczas obchodów ostatniej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Podczas, gdy Andrzej Duda namawiał do pojednania, Jarosław Kaczyński namawiał do politycznego linczu. Ja tak to odebrałam.

Ten Andrzej Duda to całkiem dobry prezydent. Uśmiechnięty, otwarty na dialog, dobrze się wysławia, chyba nawet nie zaliczył żadnej większej wpadki. Niestety, ja widzę ogromną przepaść między linią programową dominującej partii, a tym, co Andrzej Duda mógłby zmienić w Polsce, aby żyło się lepiej. Przytoczony dziś cytat świadczący o wzajemnej ważności Polski i Europy poddam jednak w wątpliwość. Po co Polsce Europa, skoro werdykty unijnych instytucji spotykają się z krytyką? Po co Europie Polska, pozbawiona pluralizmu politycznego?

To nie jest tak, że nie lubię Prawa i Sprawiedliwości. Wśród członków partii nie brakuje osób godnych uwagi i szacunku, których wypowiedzi warto przytaczać w dyskusji nad najważniejszymi aspektami funkcjonowania państwa. Nie lubię natomiast języka, którym posługują się ikony ugrupowania, zaś kwestie światopoglądowe wiele razy wpędzają mnie w zakłopotanie. Bez wściekłości Kaczyńskiego, ociekającej jadem Pawłowicz i upojonego fantazmatem Smoleńska Macierewicza, byłaby to partia zupełnie inna. Może czas na zmianę warty? Może tego potrzebujesz, Polsko?

Przeczytaj jeszcze