Chwila dla pedofila

Trynkiewicz
Mariusz Trynkiewicz właśnie opuścił zakład karny w Rzeszowie – informują od paru minut media. O tym wyjątkowo okrutnym pedofilu zrobiło się głośno już w styczniu, kiedy jego wyrok dobiegał końca. Napisał wówczas list do dziennikarki Polsat News, w którym żalił się na sposób, w jaki przedstawiają go media. To się dzisiaj w ogóle nie liczy, że siedziałem przez 25 lat i nie zbijałem bąków, ale jednak robiłem wszystko, by okres mojego siedzenia spędzić aktywnie, pracując nad sobą? Jakoś nikt tego nie przedstawia od tej strony, prawda? Dlaczego? – zastanawiał się osadzony w 1989 roku „Szatan z Piotrkowa”.
 
Trynkiewicz był nauczycielem wychowania fizycznego. Został zatrzymany za to, że zamordował czterech chłopców, jednego z nich zgwałcił, to samo zrobił swojemu uczniowi. Biegli ustalili, że w chwili dokonywania każdej ze zbrodni był poczytalny. Nie chcę przedstawiać całej historii tego zwyrodnialca, bo kto chce, ten sobie wygoogluje albo doczyta na wikipedii. Odsłaniając jednak kurtynę nieco szerzej (bo sprawa zaczyna przypominać teatr w wydaniu komediowym) dostrzegamy, że makabryczne zdarzenia sprzed lat przenikają się z groteskową grą mediów, które wyraźnie zaczęły robić sobie jaja.
Gdyby nie amnestia ogłoszona przez Sejm PRL, Trynkiewicz dostałby wyrok śmierci i zamieszania prawdopodobnie by nie było. Skończyłby z uciętą głową albo w bardziej humanitarny sposób, co prawdę mówiąc, nic by nie dało, bo życia chłopcom i tak by nie przywróciło. W katolickim kraju nie wypada stosować kary śmierci, bo kat musi zmierzyć się z poczuciem winy, uznać swój grzech i dążyć do pojednania z Bogiem i ludźmi na drodze odpowiednich Sakramentów. Jako osoba wierząca mam czelność wątpić, że ktoś pokroju Trynkiewicza okaże skruchę i postanowi zadośćuczynić rodzicom, (jak to w ogóle możliwe?) którzy utracili swoje dzieci. Byłby to jednak oczywiście dobry znak, bowiem każdy zasługuje na drugą szansę, choć w przypadku pedofila-mordercy słowo wybaczenie ledwie przechodzi mi przez usta i przez palce. Jestem przeciwniczką kary śmierci, jednak nie z pobudek religijnych, a raczej logicznych: kara śmierci to nagroda dla kogoś, kto wykorzystał i zabił dziecko. Cierpienie trwa krótko, nie trzeba konfrontować się ze swoją winą, ani z ludźmi, którzy pełni nienawiści są gotowi dokonać linczu. Ból trwa kila sekund, potem przychodzi tylko śmierć – jedna za cztery w przypadku Trynkiewicza.
Pedofil opuścił już zakład karny, jednak w jego sprawie nadal toczy się postępowanie. Ma on zostać uznany za osobę szczególnie niebezpieczną i umieszczony w ośrodku w Gostyninie. Dyrekcja zakładu karnego w Rzeszowie robi jednak wszystko, aby nie wypuścić go na wolność. Cela Trynkiewicza była wielokrotnie przeszukiwana pod jego nieobecność. Rewelacja, która obiegła wczoraj media przeszła jednak moje najśmielsze oczekiwania. Minister Sprawiedliwości Marek Biernacki poinformował, że w jego celi znaleziono materiały związane z pornografią dziecięcą, szczątki ludzkie oraz narzędzia wybuchowe. Zanim zdementowano tę informację (bo materiały pornograficzne okazały się zdjęciami z kolonii Trynkiewicza, a szczątki ludzkie zębami mlecznymi należącymi do mordercy i gwałciciela) środki masowego przekazu podchwyciły temat i o tym, jak służba więzienna pilnowała zwyrodnialca, powstało wiele nieprzychylnych opinii. Wymiar sprawiedliwości po raz kolejny został skompromitowany, bo jeden z najgroźniejszych przestępców ostatnich lat na kilka godzin przed wyjściem okazuje się nieupilnowany. A media żonglują kolejnymi niesprawdzonymi faktami, gazety nie muszą się martwić o brak pomysłu na zapełnienie obszaru kolejnej kolumny. Co z Internetem? Ten zawsze miał się dobrze i o nic martwić się nie musiał, wszak głupich nie sieją. Oni po prostu mają stałe łącze.
Służba Więzienna – winna czy nie winna w tej sprawie – nie pierwszy raz staje w płomieniach ognia krytyki. Ostatnia głośna sprawa dotyczyła zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Główni podejrzani w tej sprawie popełniali samobójstwa – jeden za drugim. Sceny te rozrywały się w celach więziennych objętych specjalnym nadzorem.
Jest jednak coś jeszcze, o czym chciałam wspomnieć na samym początku. Odnoszę wrażenie, że polskie media działają na zasadzie „Chwila dla”. Znaleźli księdza pedofila, któremu nawet nie udowodniono winy – odtąd w przekazie dominowały wynurzenia na temat proboszczów molestujących ministrantów. Pojawił się jakiś szaleniec, który zakręcił tyłkiem przed księdzem podczas wykładu o gender – odtąd gender stało się dyskusją o zboczeńcach w sukienkach, a warto podkreślić, że jest to wartościowa dziedzina badawcza między innymi dla aparatu krytycznego historii literatury. Aż w końcu pojawił się Trynkiewicz i nastała chwila dla pedofila. Pozytywnym aspektem tego szumu jest fakt, że w ostatnim czasie zdecydowanie częściej publikuje się zdjęcia innych poszukiwanych pedofilów. Jest to jednak zasługa, którą przypisałabym mediom i podkreślam, że jest to JEDYNA zasługa. Gdzie są ci, którzy powinni ścigać podobnych zbrodniarzy i zapewniać ich izolację w więzieniach? Robią sztuczny tłok, podrzucają obciążające materiały do celi i celebrują w mediach. Upomnijcie, jeśli się mylę.

Przeczytaj jeszcze