Afryka dzika? Ustawa antygejowska podpisana.

safe_image
Fot. KPH
Prezydent Ugandy Yoweri Museveni podpisał ustawę, zgodnie z którą kontakty homoseksualne będą karane nawet dożywociem. Restrykcyjne prawo spotkało się z wielkim entuzjazmem. „Historyczny” moment był transmitowany przez afrykańską telewizję, odbyły się manifestacje działaczy antygejowskich. Nowe prawo stanęło w ogniu krytyki organizacji praw człowieka, dzięki którym z ustawy zniknął zapis przewidujący karę śmierci za stosunki jednopłciowe. Ostateczny wymiar ustawy przewiduje karę 14 lat pozbawienia wolności w przypadku pierwszego oskarżenia. „Recydywiści” mogą spodziewać się wyższych wyroków.

Ponoć Afryka to dziki, trzeci świat, zaś o osobach, które nie są na bieżąco z tym co nowe i modne mówi się że są „sto lat za Murzynami”. Tymczasem mamy dowód na to, że polscy prawodawcy mają się czego uczyć od mieszkańców Czarnego Kontynentu.

Zanim ten artykuł nabierze homofobicznego charakteru, pozwolę sobie zwrócić uwagę na pewne absurdy rządzące polskim prawem oraz mediami, które z racji swojej opiniotwórczej funkcji ukształtowały szereg pewnych przekonań, nie zawsze poprawnych.
Pierwszym absurdem prawnym są sytuacje, gdy media szastają wizerunkami osób, wobec których nie postawiono jeszcze zarzutów, jednak w opinii publicznej już uchodzą za oskarżone. Przykłady można mnożyć, jednak w biorąc pod uwagę jedynie stosunkowo najnowsze doniesienia, dość wspomnieć księdza Wojciecha Gila oskarżonego o pedofilię na Dominikanie, o którym więcej przeczytać możesz tutaj.
Skoro już jesteśmy przy temacie pedofilii, to dopełnieniem formalności jest nawiązanie do osoby Mariusza Trynkiewicza. Niezwykle trudno zachować swoją wiarę w sprawiedliwość, kiedy gwałciciel i morderca dzieci wychodzi na wolność w eskorcie czterech policyjnych samochodów, wyposażony przez Fundusz pomocy postpenitencjarnej w rzeczy pierwszej potrzeby. Do tego dochodzi „wyprawka” od matki w postaci pięciu tysięcy złotych. I masa przywilejów. Mariusz Trynkiewicz prawdopodobnie zmieni swój wizerunek, zgoli wąsik i pod nowym imieniem i nazwiskiem będzie dopuszczał się podobnych czynów. Chyba, że się mylę, w końcu państwo może mu sfinansować skuteczną terapię. Z pieniędzy podatników oczywiście.
Tym, co w sprawie pedofila, który po 25 latach opuścił więzienie, oburza mnie najbardziej jest stanowczo zbyt niski wymiar kary. Ten człowiek najpełniej skorzystał na przemianach ustrojowych Rzeczypospolitej, chociaż rzeczywistość oglądał jedynie z perspektywy krat. Rok 1989 przyniósł mu amnestię i zamiast czterokrotnej kary dożywocia, otrzymał zaledwie ćwierć wieku. Oczywiście, nie domagam się kary śmierci dla niego, jednak to, co działo się w ostatnich dniach jego odsiadki najdobitniej świadczy o tym, że służby tak zwanego bezpieczeństwa nie są gotowe na jego wyjście. No własnie, co się dzieje teraz z Trynkiewiczem? Tabloidy donoszą, że ukrywa się w Warszawie lub w Łodzi, bądź w innym rejonach Polski centralnej, nie wiadomo dokładnie, gdzie. Wiadomo natomiast, że zapewniono mu mieszkanie i stały dozór – ekhm, przepraszam, ochronę – policji. A kto będzie ochraniał przyszłe potencjalne ofiary zboczeńca? Dlaczego nikt nie ochraniał tych chłopców, których zabił będąc na przepustce? Może to wtedy trzeba było policji wokół Trynkiewicza i wcale nie chodzi mi o jego ochronę, a raczej o całkowity nadzór z kagańcem, smyczą i kastracją. Zamiast tego więzienna cela, możliwość biadolenia w listach do Polsatu, jak to mu źle, że siedział 25 lat i nie zbijał bąków – jak to ujął.
Ten sam wyrok otrzymała Katarzyna Waśniewska, matka małej Madzi z Sosnowca, jakby ktoś zapomniał, choć podejrzewam, że to niemożliwe, bo każdy dzień śledztwa miał swoje „pasmo reklamowe” w telewizji. Czy to nie absurd? Kobieta, która z premedytacją zabija własną córkę, wprowadza cały kraj w błąd (bo przecież początkowo Madzia została porwana, nieprawdaż?) oraz urządza największą od lat szopkę medialną nad zwłokami swojego dziecka. Dodatkowo pojawia się przy niej niej niespełniony i z prawnego punktu widzenia samozwańczy detektyw (bo prawo do wykonywania zawodu odebrała mu bytomska prokuratura bodajże w 2006 roku) Rutkowski. Oferuje Waśniewskim mieszkanie w Łodzi, zwołuje im konferencje prasowe, a twarze morderczyni i jej męża świecą się we fleszach aparatów fotoreporterów. Dodatkowo Bartosz Waśniewski lansuje się jeszcze bardziej i jawi nam się jako pisarz kryminalny wydając książkę pod tytułem „Moja prawda”. Oto, jak uzyskać rozgłos w polskich realiach, proszę państwa.
Dlaczego uważam, że polscy politycy powinni brać przykład z prezydenta Ugandy? Dura lex, sed lex (łac. twarde prawo, ale prawo) głosi teza rzymskiego jurysty Ulpiana Domicjusza. Ustawa antygejowska wprowadzona na Ugandzie jest bezwzględna i okrutna, jednak uruchomiła pewien „pozytywny” mechanizm medialny. Dzień po opublikowaniu nowych przepisów, na łamach tabloidu „The Red Pepper” pojawiła się lista „czołowych homoseksualistów” wraz z fotografiami. O „pozytywnym” mechanizmie celowo mówię w cudzysłowie. Uważam, że nie należy penalizować stosunków odbywających się za obopólną zgodą. O takiej zgodzie nie ma mowy w przypadku pedofilii, bo nie wierzę w dzieci, które szukają miłości i same lgną w objęcia zboczeńców. Czego więc nasi politycy powinni  uczyć się od prezydenta Ugandy? Przede wszystkim zdecydowania w stanowieniu prawa. Dlaczego przepisy chronią tych, którzy dopuszczają się najgorszych zbrodni? Czy to, że seryjny morderca i gwałciciel jest osobą wyjątkowo niebezpieczną, podlega jakiejkolwiek dyskusji? Tymczasem otwiera mu się bramy wolności, a ten jak pies spuszczony ze smyczy próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. A co robi taki uwolniony pies, który znajduje się w nowej rzeczywistości? Dziczeje, toczy pianę, gryzie i szuka mięsa, bo przecież państwowa ręka już nie nakarmi.
U nas wszystko jest na opak. Księdza, który prawdopodobnie nie jest pedofilem, oskarża się jawnie na łamach prasy. Jaką odpowiedzialność ponoszą autorzy tego typu tekstów? Żadnej. Jakie konsekwencje dotykają niesłusznie oskarżonego duchownego? Ogromne, bo stracił uznanie w „branży” i jedyną drogą jest dla niego posada w domu księży emerytów. Przypomnę, że ksiądz Wojciech ma dopiero 36 lat. Cóż, można to zanotować jako ewenement, wszak nie każdy przechodzi  w Polsce na emeryturę tak szybko…
Surowe prawo z Ugandy mogłoby z powodzeniem zaadaptować się na gruncie polskim. Gdyby w podobny sposób karano najgroźniejszych przestępców, prawdopodobnie znormalizowałaby się funkcja i misja mediów. Gdyby pedofilię karano dożywociem, a media publikowałyby zdjęcia najgroźniejszych pedofilów, mówilibyśmy o kontrolnej funkcji prasy. Oczywiście, ktoś powie, że w Internecie są mapy pedofilów z fotografią i opisem ich przestępczych „dokonań”. Może nawet zostaliby schwytani, ale ostatecznie, co to da? Wzorem Trynkiewicza wyszliby po 25 latach, ewentualnie mogliby pisać wnioski o przedterminowe opuszczenie zakładu karnego „za dobre sprawowanie” lub w ogóle nie trafiać za kraty, bo byli „niepoczytalni w momencie popełniania przestępstwa”. 
Czy nie jest absurdem, że w świecie, w którym na co dzień dochodzi do rozlewu krwi (Ukraina, Syria, Afganistan…) podpisuje się ustawy regulujące – nazwijmy to umownie – życie ze strefy alkowy, podczas gdy wypuszcza się na wolność i otacza specjalną ochroną osoby szczególnie niebezpieczne dla życia i zdrowia niewinnych ludzi? Należy ich izolować i tyle – Antarktyda odkryta. A raczej: Afryka dzika dawno odkryta. 
Na lewo i na prawo – co nowego?

Przeczytaj jeszcze

  • Moim zdaniem utajnianie wyroków, jedynie pierwsza litera nazwiska oskarżonych itd. to absurd. Gdyby wszystko było jawne, porządny człowiek mógłby sobie sprawdzić, co i jak, przestępcy mieliby się czego bać, a ewentualnie niesłusznie oskarżeni – ich sprawy by i tak później wyjaśniono, więc co za różnica?