Papież Franciszek: „Jakbyście się najedli ostrej papryczki albo napili octu!”

Trwający w Kościele Katolickim rok wiary to doskonała okazja dla wierzących, aby zastanowić się nad sensem przynależności do Wspólnoty oraz stopnia, w jakim przestrzegają przykazań. Podczas spotkania z księżmi, zakonnicami i zakonnikami, którzy zgromadzili się w Rzymie, papież Franciszek szczególną uwagę zwrócił na chrześcijański smutek.
Continue Reading

„Kobieta z brudzdą” opuściła Kościół. In vitro ciągle nie do przyjęcia.

Kiedy do dyskusji publicznej przedziera się temat in vitro, w kotle opinii wrze. Jedni uważają, że jest to cios wymierzony w ład Boży ustanowiony na tym świecie, dla innych zaś jest to złoty środek w walce z bezpłodnością lub jedyny sposób na wydanie na świat upragnionego potomstwa. Być może nawet nie zdajemy sobie sprawy, że wśród nas krążą osoby poczęte tą metodą. W Polsce na chwilę zrobiło się głośno na temat, gdyż do głosu doszła Agnieszka Ziółkowska – najstarsze dziecko w kraju urodzone metodą sztucznego zapłodnienia. Kobieta postanowiła dokonać aktu apostazji, czyli oficjalnie wystąpić z instytucji Kościoła.
Agnieszka Ziółkowska urodziła się w latach osiemdziesiątych. Wykonanie zabiegu było możliwe na Zachodzie. Decyzja o odejściu z Kościoła nie jest spontanicznym wybrykiem, a długo planowanym posunięciem.
Można jedynie gdybać, że decyzja ta ugruntowała się w Agnieszce po wypowiedzi księdza profesora Franciszka de Longchamps de Bérier, który uważa, że dzieci spłodzone tą metodą mają bruzdę dotykową na twarzy i są lekarze, którzy „na pierwszy rzut oka”, są w stanie określić, że dziecko nie zostało poczęte naturalną metodą, czyli w wyniku aktu płciowego pomiędzy kobietą i mężczyzną. Genetycy odpowiedzieli na to stwierdzenie odbierając mu wiarygodność, bowiem było ono pozbawione jakiegokolwiek naukowego podłoża.

 – My, dzieci z in vitro, nie jesteśmy dziećmi jakiegoś gorszego Boga, tylko tego samego, w którego wierzy ksiądz profesor – mówi Agnieszka, 26-letnia kobieta, która z powodzeniem korzysta z życia: cieszy się zdrowiem, studiuje i… nie posiada bruzdy.

W polskim rządzie zaistniała debata na temat in vitro. Temat ten pogrążył Jarosława Gowina i doprowadził do konfliktu światopoglądowego między nim a Donaldem Tuskiem. Ostatecznie Gowin utracił stanowisko ministra sprawiedliwości. W Rzymie, gdzie została poczęta Agnieszka Ziółkowska zabieg był całkowicie refundowany, jako że bezpłodność jest tam traktowana jak każda choroba. Mama Agnieszki wielokrotnie próbowała zostać mamą poprzez naturalne i planowane poczęcie, leczyła się, jednak za każdym razem kończyło się poronieniem.

Decyzję o odejściu z Kościoła Agnieszka ogłosiła 4 lipca w jednym z kościołów na poznańskim Grunwaldzie.

Continue Reading

Obława na Snowdena. Nie dla wolnych Internetów. Użytkownicy pod kontrolą.

Internet to specyficzna przestrzeń, która daje poczucie anonimowości. Zatracenie własnej tożsamości na rzecz wirtualnego loginu czy nicku ma swoje plusy i minusy. Całkowite ukrycie się między banerami i linkami jest jednak mitem, a powszechne przekonanie o handlu danymi przez największe serwisy społecznościowe jest coraz popularniejsze i prawdopodobne. Debata na temat tego, czy poczynania userów w Internetach powinny być tajne to temat na dwie prace doktorskie. Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy niepożądane osoby wykorzystują prywatne dane, rozmowy i połączenia w celu uzyskania całkowitej kontroli nad masami. Jeszcze gorzej, gdy do takich forteli posuwa się władza. 
O Edwardzie Snowdenie zrobiło się głośno, gdy wyjawił światu prawdę na temat działalności amerykańskich służb specjalnych. Według raportu informatyka mogą one bez ograniczeń podsłuchiwać rozmowy i kontrolować działalność użytkowników sieci.

Snowden powiedział dziennikarzom „Guardian” i „Washington Post”, że amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) śledziła i gromadziła dane dotyczące rozmów telefonicznych i aktywności w Internecie zwłaszcza cudzoziemców, ale także obywateli USA. Oskarżył NSA o zbieranie tajnych danych z serwerów serwisów typu social media m.in. Google, Facebook, Yahoo, YouTube, AOL. Udowodnił on tajne oprogramowanie  inwigilacyjne PRISM, które jest odpowiedzialne za „obrót” danych.

Skąd tak rozległa wiedza Snowdena? Był on administratorem systemu komputerowego firmy współpracującej z NSA: Booz Allen Hamilton. Reakcją amerykańskiego rządu było oskarżenie o bezprawne ujawnienie tajnych informacji i kradzież własności państwowej. Według amerykańskiego ustawodawstwa za szpiegostwo grozi maksymalna kara 10 lat więzienia.
Edward Snowden pochodzi z Karoliny Północnej. Rozpoczął studia informatyczne, jednak nie uzyskał tytułu naukowego. Ma za sobą epizod wojenny, bo zgłosił się jako ochotnik do służby podczas wojny w Iraku, ale podczas jednego z treningu doznał uszczerbku na zdrowiu – złamał dwie kończyny, przez co ostatecznie nie trafił do wojska.
Amerykanin wyznaje, że to co zrobił, miało służyć drugiemu człowiekowi i uchronić go przed inwigilacją. „Prometeusz” amerykańskiej sieci nie ukrywa swojego rozczarowania działalnością prezydenta USA Baracka Obamy, który obiecywał zaostrzenie nadzoru nad machinerią inwigilującą życie mieszkańców Stanów Zjednoczonych.
Obecnie Snowden ukrywa się i występuje do kolejnych krajów o azyl polityczny. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest ścigany intensywniej, niż nie jeden terrorysta, czy gwałciciel.
Na lewo i na prawo – co nowego?
Continue Reading

Urban się doigra? Kolejny raz obraża katolików.

Mokotowska prokuratura oskarżyła Jerzego Urbana (redaktora naczelnego tygodnika „NIE”) o obrazę uczuć religijnych katolików. Podstawą dochodzenia były zawiadomienia osób, które poczuły się urażone okładką 34. numeru periodyku z sierpnia 2012 roku, na której przedstawiono Jezusa wpisanego w znak zakazu. Według prok. Dariusza Ślepokury, rzecznika stołecznej prokuratury okręgowej, wizerunek taki subiektywnie obraża uczucia katolików.
Sprawa przeciwko Urbanowi trafiła do prokuratury pod koniec czerwca. Urażonych kontrowersyjną okładką poczuło się sześć osób, które zawiadomiły organy ścigania o popełnieniu przestępstwa przez dziennikarza.

Autorem grafiki był Włodzimierz K., który stwierdził, że nie jest to wizerunek Chrystusa, a jedynie anonimowego, długowłosego mężczyzny.  Powołany przez prokuraturę specjalista z zakresu religioznawstwa zdementował te zeznania uznając, że wizerunek taki jednoznacznie kojarzy się z najważniejszą postacią chrześcijaństwa – Jezusem Chrystusem oraz związanym z nim kultem Najświętszego Serca. Urbanowi grozi kara nawet 2 lat pozbawienia wolności.
Za tą okładkę Jerzego Urbana czeka wyrok warszawskiej prokuratury.
Nie jest to pierwszy wybryk tego redaktora. Wcześniej został osądzony w podobnych okolicznościach, kiedy dopuścił się obrazy uczuć religijnych. W 2002 roku przed pielgrzymką Jana Pawła II poświęcił mu artykuł pod tytułem „Obwoźne sado-maso”, w którym nazwał papieża „Breżniewem Watykanu” i „sędziwym bożkiem”. Wyrok w tej sprawie zapadł cztery lata później, Urbana skazano za obrazę głowy obcego państwa. Wówczas dostał grzywnę w wysokości 20 tysięcy złotych.
Sam oskarżony do sprawy odniósł się na swoim blogu. Uważa on, że naruszane zostało prawo wolności słowa. Według niego prokuratura kryminalizuje uczucia antyreligijne. 
Jerzy Urban urodził się w 1933 roku. Był rzecznikiem  prasowym Rządu w latach 1981 – 1989. Wówczas zasłynął z organizowanych przez siebie konferencji prasowych, na których gromadnie stawiały się rzesze dziennikarzy z kraju i ze świata. Stąd przydomek, który trwale przywarł do Urbana – Goebels stanu wojennego. Oprócz tego był także publicystą „Polityki” oraz czasopism o tematyce gospodarczej. W 2004 roku znalazł się w gronie 100 najbogatszych Polaków tygodnika WPROST. 

Z tygodnikiem „NIE” pierwszy raz zetknęłam się w… jednej z toalet. Uważam, że jest to najlepsze miejsce dla tego czasopisma. Krytyka postaw – również religijnych  – czy autorytetów nie może być przyjemna, ale nie powinna sięgać poniżej pasa i być skrajnie obraźliwa, wręcz znieważająca.
Na lewo i na prawo – co nowego?
Continue Reading