Chwalcie łąki umajone.

Jeśli by nie sugerować się pogodą, która od kilku dni utrzymuje się za oknem, można by rzec, że maj jest jednym z najpiękniejszych miesięcy. Jest to czas, który Kościół katolicki od wieków poświęca, by oddawać cześć Maryi – kobiecie, która jest biblijnym przykładem wierności, pokory oraz innych cnót. Przejeżdżając ulicami wiosek i małych miasteczek ciągle można natchnąć się na ludzi stojących przed figurką Najświętszej Maryi Panny, przynoszących kwiaty i śpiewających pieśni na Jej cześć, zaś po wieczornych mszach świętych odbywa się specjalne nabożeństwo z Litanią loretańską. Skąd wziął się ten zwyczaj i dlaczego maj jest miesiącem maryjnym?
Kult Maryi nastąpił w Polsce szybko po przyjęciu chrześcijaństwa, czyli po roku 966. Pierwsze przekłady Ewangelii pokazały, że była to osoba najbliższa Chrystusowi, obecna przy jego narodzinach, męce i zbawczej śmierci. Dowodem na Jej istotną rolę w religii chrześcijańskiej jest Apokalipsa św. Jana, która podkreśla znaczenie Maryi w dziele odkupienia świata. Miała Ona w końcu zrodzić światu Tego, który swoją śmiercią – zgodnie z wiarą Chrześcijan – odkupi grzechy wszystkich ludzi i zapewni prawym życie wieczne.

Początkowo w kraju nad Wisłą w ogóle nie używano imienia Maria przez wzgląd na trwogę i szacunek, jakie odczuwano wobec Najświętszej Panny. Weszło ono w użycie dopiero w XII wieku jako: Masza, Maszka, Marianna, Maryna (ta ostatnia poświadczona w 1443 roku). Dopiero w XV wieku zaczęło występować jako – Maria. Możliwe, że na „popularność” Maryi wpłynęły także wierzenia przedchrześcijańskie o istnieniu bóstw kobiecych – były to postacie pozbawione okrucieństwa, ściśle związane ze światem przyrody i przekazywaniem życia. Był to zatem „model”, który idealnie wpasował się w „rozmnażające się” plemiona Słowiańskie. Nie bez znaczenia jest też fakt, że początkowo większość świątyń była pod wezwaniem Matki Boskiej (np. świątynia w Gnieźnie, podniesiona już w 1000 roku do rangi katedry metropolitalnej). Aż w końcu – najstarszym polskim dziełem rękopiśmiennym i prawdopodobnie pierwszym hymnem na naszych ziemiach była „Bogurodzica”, która powstała prawdopodobnie w XIII wieku. Warto wiedzieć, że pieśń tą śpiewali rycerze polscy pod Grunwaldem. W XIV wieku zaś rozpowszechnił się zwyczaj dawania zmarłym do trumien różańca, a popularne Godzinki przetłumaczono w XVI wieku z łaciny. Była to popularna pieśń poranna wśród wszystkich polskich sfer.
Na wielu obrazach Maryja przedstawiona jest na łonie natury, otoczona wieńcem kwiatów. Nawet powierzchowna obserwacja pozwala zauważyć, jak bardzo związana jest z płodnością, przekazywaniem życia i płodnością. Kwiaty, zioła i wieńce są istotnym elementem słowiańskiego folkloru, do dziś zdobienia ludowe naczyń, serwet czy obrusów obfitują w kwiaty właśnie. Nie bez znaczenia jest zatem częste występowanie Maryi w otoczeniu płodów ziemi (sama w wielu pieśniach i modlitwach jest nazywana Białą Lilią). Istnieje legenda, według której Bóg stwarzając kobietę, uczynił ją z kwiatów jako postać piękną i delikatną. Stwierdził jednak, że nie jest to „właściwe ciało” dla przekazywania życia oraz bycia podporą dla utworzonego z gliny Adama, dlatego „silną i masywną” Ewą powołał do życia z Adamowego żebra. Kwiecista postać miała zaś być Matką Jezusa – tak przyszła na świat Maryja.
Konotacji z roślinami należy też szukać w Apokryfach. Maryja została wzięta do nieba jako postać żyjąca. Dlatego Apostołowie w Jej trumnie mieli zamiast ciała znaleźć lilie i róże.
Inna legenda zaś powiada, że Maryja była nauczycielką kobiet w dziedzinie tkactwa, snucia przędzy i uprawiania lnu. Kolejne „roślinne podanie” dotyczy zepsutych sandałów Maryi podczas Jej ucieczki do Egiptu. Tojad mocny miał Jej użyć swoich kwiatów, by miała obuwie. Do dziś roślina ta nazywana jest potocznie „pantofelkami Matki Bożej”. Jest wiele innych roślin, które w swojej nazwie zawierają element maryjny. To właśnie przez wzgląd na takie powiązania obchodzimy w Kościele 15 sierpnia Matki Boskiej Zielnej i przynosimy do świątyń wiązanki roślinne.
Skąd zatem wzięło się majowe? Co ciekawe, na Wschodzie ludzie gromadzili się już w V wieku, by śpiewać na cześć Maryi. Na zachodzie robienie tego akurat w maju nie było zjawiskiem powszechnym. Początek tej tradycji dał przełom XIII i XIV wieku z pomysłu hiszpańskiego króla Alfonsa X, który proponował swoim poddanym  wieczorne wspólne gromadzenie się i śpiew na cześć Matki Boskiej. Kolejnym przykładem może być świadectwo dominikanina bł. Heinricha Suese, który wyznał, że właśnie w maju zbierał kwiaty, plótł z nich wieńce i zanosił je do figurki Boskiej Rodzicielki. W roku 1549 pojawiła się w Niemczech książeczka „Maj duchowy” i tam po raz pierwszy oficjalnie został nazwany miesiącem maryjnym. Spisany żywot św. Filipa Nereusza, jednego z przywódców kontrreformacji głosi, że często tłumnie z wiernymi zbierał się pod obrazami Maryi, by śpiewać hymny, modlić się, składać kwiaty i składać wyrzeczenia. Historycy są jednak zgodni co do tego, że właściwym autorem nabożeństwa majowego jest jezuita o. Ansolani (1713), który urządzał koncerty ku Jej czci w kaplicy w Neapolu. Zawsze kończyły się one Najświętszym Sakramentem. Kontynuatorem tego dzieła był inny jezuita – o. Muzzarelli, który wydał w 1787 broszurę propagującą śpiewy i modlitwy ku czci Najświętszej Maryi Panny. Wysłał ją do wszystkich włoskich biskupów. Nabożeństwo to było odmawiane także w Paryżu, gdzie jezuita towarzyszył papieżowi Pisuowi VII w drodze na koronację Napoleona Bonaparte. Obrzęd doczekał się ogromnej sławy i w XIX wieku był już znany niemalże we wszystkich krajach. 
Do Polski zwyczaj przybył w roku 1838, gdzie odprawiono majowe po raz pierwszy przez jezuitów w Tarnopolu. Następnie w roku 1852 w Warszawie, w kościele św. Krzyża odprawili je misjonarze. Wkrótce pojawiło się także na Kujawach – we Włocławku majowe odprawiał biskup Marszewski w roku 1859. Na ziemiach nieistniejącej i rozgrzebanej Ojczyzny kult Maryi propagował  w Galicji poeta o. jezuita Karol Antoniewicz. Broszura o nabożeństwie pojawiła się także we Wrocławiu w 1850 roku – jej wydawcą był ksiądz Aleksander Jełowiecki. Wkrótce do Maryi w maju modlono się już w całej Polsce.
Dla wielu tradycja ta może wydawać się niemodna, charakteryzująca się wstecznictwem, religijnym fanatyzmem i pustotą ceremoniału. Fenomen majowego jednak nie ustaje. Bo co wstydliwego i godnego pogardy może być w popularyzowaniu bogatej historii polskiej i szerzeniu folkloru?
Na lewo i na prawo – co nowego?
Continue Reading

Pierwszy maja – historia prawdziwa.

aa

Rekordowo długi weekend, wyjazd za miasto, nad morze lub w góry – tak dla wielu wyglądają pierwsze dni maja. I chociaż to wszystko brzmi bardzo zachęcająco, musimy powiedzieć sobie szczerze, że znajomość historii u przeciętnego Kowalskiego stoi na żenująco niskim poziomie. Niektórzy mylą ten dzień ze świętem odzyskania niepodległości, innym zaś w majowym szaleństwie film urywa się na tyle, że nie są w stanie odróżnić pierwszego od trzeciego. O co chodzi z pierwszym maja?

W Polsce dzień ten celebrujemy jako Święto Pracy od 1950 roku, (choć już w 1890 roku odbyły się pierwsze nielegalne obchody za sprawą działaczy Socjalno-Rewolucyjnej Partii Proletariat). Z racji na ówczesną sytuację polityczną w kraju, geneza obchodów nie wzbudza pozytywnych skojarzeń. Było to bowiem najważniejsze święto państwowe w  dobie komunizmu – w czasach Polskiej Republiki Ludowej. Wielu pamięta je jako tłumne pochody, pełne trybuny z komunistycznymi decydentami i portret Lenina w roli głównej. Przyjęło się mówić, że to komunistyczne święto. Korzenie tego dnia sięgają jednak zupełnie głębiej. Aby zrozumieć specyfikę obchodów Święta Pracy, musimy się przenieść w czasie do schyłku XIX wieku za ocean. Chicago, rok 1889.

Święto pracy zwane także Międzynarodowym Dniem Solidarności Ludzi Pracy wiąże się z wydarzeniami w Stanach Zjednoczonych. Oficjalnie zostało wprowadzone w 1889 roku w celu upamiętnienia strajku, który miał miejsce w 1886 roku w Chicago w celu ustalenia 8-godzinnego dnia pracy. Do wystąpienia zmusiła strajkujących fatalna sytuacja pracownicza: ich dzień pracy trwał nawet 12 godzin, za co nie otrzymywali stosownego wynagrodzenia. Swój opór skierowali przeciwko właścicielowi firmy McCormick Harvester Co. Efektem strajku było zwolnienie całej kadry pracowniczej i zatrudnienie nowej. To nie mogło przejść bez echa. Doprowadziło do wybuchu agresji i ponownych wystąpień i demonstracji, w wyniku których śmierć ponieśli nie tylko robotnicy, ale także interweniujący policjanci. Na czele demonstrantów w Chicago stał Albert Parsons działacz anarchistyczny, założyciel organizacji International Working People’s

Albert Parsons

Association.

1 maja 1886 roku rozpoczęły się walki z policją. 3 maja w trakcie starć zginęło sześciu robotników. Robotnicy w odruchu protestu zaczęli się gromadzić na Haymarket Square. Następnego dnia w trakcie trwającej demonstracji, została wrzucona bomba. Zginęło od niej 12 osób. W odpowiedzi policja otworzyła ogień do zgromadzonych. O zamach bombowy zostali oskarżeni robotnicy, w tym Albert Parsons. Wraz z innymi robotnikami skazano go na karę śmierci poprzez powieszenie. Kilku z nich otrzymało wyroki po 15 lat więzienia, innych ułaskawiono. Na miejscu zamachu ustawiono początkowo statuę ku czci zabitego policjanta, co robotnicy odebrali jako prowokację. Po licznych incydentach zabrano ją stamtąd w latach 70. XX wieku. W 2004 roku postawiono nowy pomnik, symbolizujący wolność słowa. Do dziś historycy spierają się co do prawdy tragicznych wydarzeń. Powszechnie uznanym stanowiskiem jest stwierdzenie, jakoby bomba została rzucona przez policyjnego agenta. W 1889 roku uznano 1 Maja Świętem Pracy. Chciano w ten sposób docenić oddanie dla sprawy licznych ofiar, jakie w wyniku tych zajść poniósł ruch robotniczy. Proklamację tego święta zawdzięczamy II Międzynarodówce, która zrzeszała partie i organizacje socjalistyczne.

W Polsce, jak już wspomniałam, pierwszy raz celebrowano 1 maja w 1890 roku i były to obchody nielegalne. Organizowały je zarówno lokalne związki zawodowe jak i partie polityczne, które wpisały do swych programów prawa pracownicze. W Polsce przodowały w tym Polska Partia Socjalistyczna Józefa Piłsudskiego, a po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku – Związek Zawodowy Polski. Do najbardziej krwawych wydarzeń doszło w czasie rewolucji rosyjskiej w 1905 roku. Doszło wówczas do licznych starć z wojskiem carskim, policją, kozakami oraz bojówkami nacjonalistycznymi. Podobnie było w czasach II RP, kiedy 1 maja demonstrowało wiele środowisk robotniczych i dochodziło do morderstw działaczy klasowych związków zawodowych i partii lewicowych. Po zakończeniu wojny rząd komunistyczny nadał dniu 1 maja status święta państwowego, wolnego od pracy.

Klubo-kawiarnia PRL Wrocław, 2010

Po II Wojnie Światowej Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy obchodzono bardzo hucznie. Święto to szczególnie kojarzone jest z okresem Polskiej Republiki Ludowej, gdyż po upadku ścisłego komunizmu w Polsce po roku 1989, jego obchody nie były już tak uroczyste. Dzień ten stał się dniem manifestacji partii lewicowych. Swoje obchody wprowadził także Kościół Katolicki jako alternatywę dla świeckich wydarzeń. Obchodzone jest wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika (Robotnika). Wspomnienie to wprowadził do kalendarza liturgicznego papież Pius XII w 1955 r.

Obecnie 1 maja to przede wszystkim okazja do wypoczynku, choć organizuje się również pochody, które mają być symbolem jedności między pracownikami ziemskimi i – nazwę umownie – miejskimi. Jak to jednak bywa podczas wszelkich narodowych przemarszów, nie brakuje środowisk występujących ze swoimi postulatami i agresją wobec funkcjonariuszy pilnujących porządku, przez co całą jedność i biało-czerwone obchody szlag trafia. Nie dziwi już zatem mylenie 1 maja z 11 listopada – na ulicach i za szklaną szybą ekranu wszystko wygląda tak samo.

Continue Reading