Spalił się? Janusz Palikot coraz słabszy w sondażach.

a

Był okres kolorowych marynarek, rozwichrzonej czupryny i niekonwencjonalnych zachowań politycznych. Było trwanie u boku Donalda Tuska w szykach Platformy Obywatelskiej. Było palenie marihuany pod budynkiem Sejmu, silikonowy penis i sporo perwersyjnych wypowiedzi. Powstała nowa partia, zupełnie nieprzystająca do żadnej z obecnych w polskim parlamencie frakcji. Za wszystkim tym stoi bądź co bądź charyzmatyczna postać – Janusz Palikot.

Ekscentryczny polityk zdobył zaufanie wielu wyborców, zwłaszcza wśród młodego elektoratu. Dziś po  jego licznych ekscesach można odnieść wrażenie, że następuje koniec Janusza Palikota. A może to tylko okres politycznej słabości? Sondaże nie zostawiają złudzeń. Według raportu CBOŚ 70% ankietowanych czuje niechęć do Ruchu Poparcia Palikota.

Lewicowo-liberalna partia zdaje się być zbyt różnorodna dla polskiego społeczeństwa. Homoseksualny Robert Biedroń czy transseksualna Anna Grodzka niejednokrotnie spotykają się z nieprzychylnymi opiniami na swój temat. Wspomnieć wystarczy ich pierwsze wystąpienie w Sejmie i towarzyszący mu śmiech po obu stronach sali. Jednak to nie „innoseksualni” posłowie są powodem słabnącego poparcia Ruchu Palikota. Powodem jest założyciel i lider partii – Janusz Palikot.

Polityczne zapędy mógł odziedziczyć po ojcu – Marianie. Był on członkiem PZPR, jednak kiedy w 1982 roku aresztowano młodego Janusza za działalność opozycyjną, postanowił opuścić partię. Patriota, człowiek z zasadami, wierny tradycyjnym wartościom. Mieliśmy trudny kontakt. Nie obyło się bez konfliktów. Dziś wiem, że musiało dojść między nami do konfrontacji, żebym mógł stać się sobą. Umarł w 1992 roku… Nie przeprowadziliśmy ze sobą tej najważniejszej rozmowy – wspomina ojca Janusz Palikot. Matka, Czesława przeżyła obóz w Majdanku.

Początki swojej kariery zawodowej wiązał z pracą naukową. Jako absolwent Uniwersytetu Warszawskiego (praca magisterska: Transcendentalna jedność apercepcji u Kanta) rozpoczął pisanie pracy doktorskiej. Początkowo studiował Filozofię na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie. Po skończeniu studiów w Warszawie pracował w Instytucie Filozofii Polskiej Akademii Nauk. Już podczas studiów zajmował się handlem i to dało początek jego pierwszym publicznym poczynaniom. Po przemianach w roku 1989 zajął się biznesem. Początkowo zarabiał na produkcji drewnianych palet do transportu alkoholi. Zarobiony kapitał przeznaczył na winiarnie i destylarnie spirytusu. Dał się poznać jako przedsiębiorca, zakładając Ambrę produkującą wina musujące. Dziś winiarnia należy do niemieckiej firmy Schloss Wachenheim. U progu XXI wieku Palikot założył kolejną firmę – Jabłonna SA, za pośrednictwem której kontrolował m.in. Polmos Lublin (najważniejsza marka firmy: Wódka Żołądkowa Gorzka), w którym miał 80-procentowy pakiet akcji. To nie było jednak to, czego chciał od życia rezolutny biznesmen – sprzedał akcje, by zająć się polityką. Po drodze miał jeszcze epizod wydawniczy oraz niefortunne uderzenie na rynek prasy – jego „Ozon” przetrwał zaledwie rok.
Rok 2005 to początek poważnej kariery politycznej. Palikot wstępuje w struktury Platformy Obywatelskiej. W jesiennych wyborach parlamentarnych uzyskał mandat posła, w związku z czym zrzekł się wszystkich stanowisk w należących do niego firmach. W kwietniu 2006 roku został wybrany przewodniczącym regionu lubelskiego Platformy. W 2010 roku został wiceprzewodniczącym Klubu Parlamentarnego PO. W obecnie rządzącej partii Palikot był politykiem zupełnie innym. Charakterystyczna fryzura, kolorowe marynarki i kontrowersyjne wypowiedzi były jego znakiem rozpoznawczym. Jednym z pierwszych pomysłów polityka było wystąpienie na konferencji prasowej Platformy w koszulce z napisami „jestem gejem”, „jestem z SLD”. Chciał w ten sposób zwrócić uwagę na rolę, jaką powinna odgrywać jego partia w polityce –  bronić mniejszości, Żydów i ludzi z SLD – jako ludzi słabszych.

Konferencja prasowa PO, 2007

Polityk używał także kontrowersyjnej retoryki w słusznej sprawie, kiedy w kwietniu 2007 roku wystąpił  w obronie kobiet, zwracając się do komendanta głównego policji i ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o interwencję w sprawie lubelskich policjantów podejrzanych o gwałt i molestowanie seksualne. Interwencja posła miała związek z wydarzeniami w lubelskiej policji. Starszy sierżant Grzegorz K. był podejrzany o dwukrotne zgwałcenie w policyjnej izbie zatrzymań pijanej studentki. Grzegorza K. obciążyła studentka farmacji, która zgłosiła się do prokuratury podczas akcji „Tygodnia pomocy ofiarom przestępstw”. Kobieta twierdziła, że została zgwałcona w lubelskiej izbie zatrzymań. Na konferencji prasowej Platformy Obywatelskiej poświęconej tej historii Janusz Palikot wystąpił z pistoletem i silikonowym penisem w dłoni. To są rzeczywiście symbole prawa i sprawiedliwości dzisiaj Polsce i to są symbole policji w Lublinie – skomentował.

Kontrowersyjne wystąpienie polityka

Obok posła postawiono dwa manekiny kobiet z zaklejonymi ustami, którym na szyjach powieszono plansze z napisami: „Jeśli powiecie o tym komukolwiek, to was rozp…!” „Rozwalę ci łeb!”. Za plecami posła stał telewizor, w którym odtwarzana była scena gwałtu na kobiecie. Grzegorz K. został skazany na trzy lata więzienia za gwałt i molestowanie kobiet, a o Januszu Palikocie mówiono coraz głośniej. Niewielu wzięło pod uwagę sprawę zgwałconej dziewczyny. Większości pozostał w oczach obraz pistoletu i silikonowego penisa w dłoniach polityka.

Palikotowi oberwało się od wymiaru sprawiedliwości w 2010 roku, kiedy Sąd Rejonowy w Lublinie skazał go na karę 1200 zł grzywny, za m.in. picie alkoholu w miejscu publicznym podczas happeningu na lubelskim rynku.  Palikot urządził przed swoim domem happening, który miał być odpowiedzią na informacje o dużych zakupach „małpek” z alkoholem dla Kancelarii Prezydenta RP. Palikot powtarzał wtedy wielokrotnie zadawane pytania czy prezydent Lech Kaczyński nie nadużywa alkoholu. Poseł przyniósł kosz małych buteleczek, sam pił alkohol, do picia zachęcił też dwóch mężczyzn, a później zapłacił za nich mandaty, nałożone przez policję za picie w miejscu publicznym. Innym razem w wywiadzie dla TVN24 nazwał Lecha Kaczyńskiego chamem. Po tych słowach prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie ewentualnego znieważenia, które jednak ostatecznie zostało umorzone.

Te wydarzenia były dopiero przedsmakiem prawdziwej burzy wokół Janusza Palikota. Ogień rozpętał się na dobre po kontrowersyjnej wypowiedzi posła na temat Wandy Nowickiej. Wszystko zaczęło się od głosowania nad odwołaniem Nowickiej z funkcji wicemarszałka Sejmu. Wnosił o to Ruch Palikota, oficjalnie z powodu oburzenia 40-tysięczną premią, którą wypłacili sobie wicemarszałkowie, w tym Nowicka. Na stanowisku wicemarszałka miała ją zastąpić Anna Grodzka, co było przyczynkiem do debaty na temat inności w społeczeństwie. Plan Palikota nie wypalił – wbrew sejmowemu zwyczajowi, że największe kluby mają prawo do wskazywania swoich wicemarszałków, aż 245 posłów zagłosowało przeciw wnioskowi, tylko 45 było za, 13 wstrzymało się od głosu. Nowicka zachowała więc funkcję. Po głosowaniu zdradziła w mediach, że tuż przed głosowaniem Palikot straszył ją, że będzie „skończona w polityce” i że „łata [nieprzyzwoitej nagrody] się przyklei i nigdy już nie odklei”. Palikot komentował całą sprawę w „Faktach” TVN. Najpierw powiedział, że twardej wymiany poglądów nie uważa za przemoc. A potem padły słowa: Czytając to podświadomie, czyli psychoanalitycznie, być może Wanda Nowicka chce być zgwałcona, ale to nie ze mną. Ja nie jestem typem człowieka, który się do takiej roboty nadaje. Stwierdzenie rozjuszyło feministki skupione wokół portalu Feminoteka.pl, które protestowały przeciwko politykowi oskarżając go o powielanie okrutnych stereotypów i niezdawania sobie sprawy z powagi przestępstwa, jakim jest gwałt. Wanda Nowicka ze spokojem skomentowała sprawę:  Chyba powinien się udać do lekarza jak najprędzej. Ma bardzo poważny problem. Ja się bardzo martwię o Janusza Palikota.

Tak rozpoczął się koniec Janusza Palikota. Stracił szacunek i wiarygodność wśród wielu środowisk, które wcześniej darzyły go względnym poważaniem. Krzyżyka przy jego nazwisku podczas wyborów nie postawiłyby już raczej przedstawicielki żeńskiego elektoratu zniechęcone po tym, jak poseł obszedł się z Wandą Nowicką. Możliwe, że zaufanie do polityka stracili również wszyscy ci, którzy wierzyli w legalizację in vitro, lekkich narkotyków czy związków partnerskich. Janusz Palikot – jako zwolennik i entuzjasta wymienionych, tak naprawdę niewiele zrobił, by projekty ustaw trafiły pod obrady Sejmu.

Janusz Palikot palący marihuanę.

Stać go było zaledwie na niekulturalną retorykę i happeningi, które niewiele wniosły do życia publicznego. Nie odmawiam Palikotowi charyzmy – takich polityków w Polsce jeszcze nie było i niewątpliwie są oni potrzebni. Ale: język, język i jeszcze raz język. Dobrze by było, gdyby polityk – nawet z zachodzącą karierą, zostawił po sobie coś więcej niż nowe pojęcie w medialnym słowniku: palikotyzacja. Jest to pojęcie pejoratywne odnoszące się do wulgaryzacji lub upotocznienia języka wypowiedzi publicznych oraz stosowania niekonwencjonalnych rekwizytów lub stylów zachowań w publicznych wystąpieniach. Terminu tego użył na swoim blogu Grzegorz Napieralski pisząc o Palikotyzacji Platformy Obywatelskiej, która postępowała z siłą huraganu, gdy Palikot był jeszcze w jej szeregach. Dziś mamy Palikota po metamorfozie. Rozwianą czuprynę zastąpiło schludnie strzyżenie, a kolorowe marynarki zostały w szafie na rzecz gustownie dopasowanych krawatów i koszul. „Stary” Palikot jednak siedzi jeszcze w środku i dryfuje na granicy wolności słowa popalając jointa.

Na lewo i na prawo – co nowego?
Continue Reading

Koniec wojny światopoglądowej? Gowin żegna się ze stanowiskiem.

Na linii Tusk – Gowin często wrzało za sprawą różnic światopoglądowych. Drugi z panów dał się poznać jako przedstawiciel konserwatywnego skrzydła Platformy Obywatelskiej. Premier i były minister sprawiedliwości nie mogli dojść do porozumienia między innymi w kwestii in vitro czy związków partnerskich. Oliwy do ognia dolała wypowiedź Jarosława Gowina o rzekomym handlu zarodkami (zasugerował on, że polskie kliniki eksportują je na przykład do Niemiec, przyp. Na lewo i na prawo). Politycznej wojny stało się zadość. Dziś na konferencji prasowej premier ogłosił swoją decyzję o  jego dymisji. Zastąpi go Marek Biernacki.
Minister Gowin zachowuje się jak premier (…)  zamiast zajmować się problematyką swojego resortu, stanął na czele prawicowego centrum myśli ideologicznej – tak o odwołanym ministrze wypowiadał się Leszek Miller. Głośno na temat Gowina było już podczas debaty o związkach partnerskich, kiedy ten okazał swoją dezaprobatę wobec projektu ustawy pochodzącą spod rąk posłów Platformy Obywatelskiej. Była to żółta kartka za wyłamanie się z partyjnej dyscypliny. Dzisiaj Gowin obejrzał czerwoną i opuścił polityczne boisko Rzeczypospolitej.

Decyzja nie ma związku z poglądami ministra Gowina, które były znane w momencie jego nominacji –  mówił w uzasadnieniu swojej decyzji Donald Tusk. Powodem dymisji miały być „kłopotliwe sytuacje trudne do obrony”, jakie stwarzał Jarosław Gowin. W Ministerstwie Sprawiedliwości na takie nie może być miejsca. 

Następcą Gowina jest kolejny przedstawiciel prawicowego odłamu PO – Marek Biernacki. W przeszłości był ministrem spraw wewnętrznych i administracji. Pełni funkcję przewodniczącego sejmowej komisji spraw wewnętrznych. Jest Absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Działał w Ruchu Młodej Polski. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur NSZZ „Solidarność”Podobnie jak jego poprzednik opowiadał się on przeciwko przekazaniu do komisji projektów ustaw dotyczących związków partnerskich, a także za wznowieniem dyskusji na temat zaostrzenia ustawy aborcyjnej. Stanął na czele komisji śledczej badającej sprawę porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Marek Biernacki to osoba, która wykazała się osobistą determinacją i odwagą w walce z mafią, ze zorganizowaną przestępczością – powiedział po konferencji Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości w pierwszej kadencji rządu Donalda Tuska
Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ze strony Donalda Tuska było to posunięcie natury osobistej, zwłaszcza, że następca Jarosława Gowina jest przedstawicielem tego samego skrzydła Platformy z tym samym programem w sprawie spornych ustaw. Wybór posła z najbardziej zwartej frakcji PO jest głosem rozsądku. Prawica w Platformie ma się dobrze, choć w ocenie niektórych środowisk usunięcie Gowina to skręt partii rządzącej w lewo. Przyszłość byłego ministra sprawiedliwości nie jest jeszcze jasna. Nie zadeklarował on opuszczenia partii, w której – mimo konserwatywnych racji – jest dla niego miejsce, jak poinformował Tusk.
Na lewo i na prawo – co nowego?
Continue Reading

Cuda wianki na Lewicy.

images
Można zaryzykować tezę, że w Polsce lewica nie istnieje. Można jednak też stwierdzić z całą odpowiedzialnością, że robi wszystko, by w końcu zaistnieć. Kiedy po kontrowersjach wokół Kongresu Lewicy media odwróciły wzrok od posłów Ruchu Palikota i SLD, natychmiast pojawiła się kolejna rewelacja – tym razem w roli ekscytującego środki masowego przekazu wystąpił poseł RP Piotr ChmielowskiPodważa on zgodność cudów Jezusa z obowiązującym prawem.

Zastrzeżenia posła budzi rozmnożenie chleba i ryb jako nielegalne nabywanie dóbr. Przyjmowanie takiego daru to nieopodatkowany przychód. Nie wspominając już o przemienieniu wody w wino na weselu w Kanie Galilejskiej. Chrystus – według posła lewicowego ugrupowania – miał w ten sposób promować nielegalne wytwarzanie alkoholu.


Koncepcja ta przekonała również innych posłów koalicji. W ocenie posłów Adama Kępińskiego (wcześniej Ruch Palikota, teraz SLD), Romana Kotlińskiego (Ruch Palikota) oraz Piotra Chmielowskiego (Ruch Palikota). Powoływali się oni na agitację niemoralnych postaw – bogacenie się bez uczciwej pracy i oszukiwanie Urzędów Skarbowych. Wobec tego Piotr Chmielowski wystąpił z interpelacją po tym, jak zajrzał do zeszytu od katechezy swojej nastoletniej córki. Chciał wykazać brak kontroli nad tą dziedziną szkolnictwa i wzbudzić zainteresowanie Minister Edukacji Narodowej Krystyny Szumilas.
W jaki (…) sposób młody człowiek na początku szkoły podstawowej ma reagować na sytuację, w której Jezus jako podmiot nauczania religii w szkole daje przykład wytwarzania wina wysokiej jakości, usprawiedliwiając w ten sposób np. nielegalną wytwórczość alkoholu w naszym kraju? W tym rozumienia wino równa się cud. Dodatkowo w świetle ustawy o wychowaniu w trzeźwości wyprodukował on cudem wino w dużej ilości nie na swoje potrzeby – napisano w interpelacji.
Lewicowi politycy obawiają się też o zdrowie i życie dzieci, które za przykładem Jezusa postanowiły chodzić po wodzie.
Na lewo i na prawo również boi się o życie i zdrowie dzieci, które za przykładem liderów partii lewicowych postanowią urządzać happeningi polegające na zażywaniu substancji wprowadzających w odmienny stan świadomości. Nie wspominając o wątpliwej kulturze słowa i umiejętnościach prowadzenia dyskursu publicznego – gwałcenie norm komunikacji interpersonalnej. 
Na lewo i na prawo – co nowego?
Continue Reading